Fragment książki Bart D. Ehrman “Przeinaczenie Jezusa…”, rozdział “Marek i rozgniewany Jezus”(s.156-163)

Publikuję to w dziale “Biblioteka ” dla waszej wygody. Ten materiał będzie nam potrzebny do mojego artykułu “Co Szatan zrobił z Biblią cz.11 – Kazanie na górze: Czy Isus poprawił przykazanie “nie zabijaj”? Bart D. Ehrman “Przeinaczenie Jezusa – Kto i dlaczego zmieniał Biblię” s. 156-163 MAREK I ROZGNIEWANY JEZUS Autentyczne brzmienie wersetu 1,41 Ewangelii Marka, stanowiącego fragment opowieści, w której Jezus uzdrawia człowieka cierpiącego na jakąś chorobę skóry budzi spore wątpliwości. W zachowanych manuskryptach werset ten można znaleźć w dwóch odmianach; obie lekcje podaję niżej w nawiasach kwadratowych: 39 I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy. 40 Wtedy przyszedł do niego trędowaty i upadając na kolana, prosił go: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. 41 [Zdjęty litością (gr.: SPLANGNISTHEIS) / Rozgniewany (gr.: ORGISTHEIS)], wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do nie- go: „Chcę, bądź oczyszczony!”. 42 Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. 43 Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, 44 mówiąc mu: „Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Możesz, na świadectwo dla nich”. 45 Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta. Większość współczesnych przekładów podaje początek wersetu 41 zgodnie z wersją mówiącą o współczuciu Chrystusa dla biednego, odrzuconego trędowatego: Jezus na jego widok jest „zdjęty litością” (można to również przełożyć jako „poruszony współczuciem”). W tej wersji nasze Biblie idą za tekstem greckim poświadczonym przez większość manuskryptów112. Bez wątpienia łatwo zrozumieć, dlaczego w tej sytuacji uczucie litości wydaje się być bar- dziej na miejscu. Choć nie ma pewności, na jaką konkret- nie chorobę cierpiał ów człowiek (wielu komentatorów sugeruje raczej, że była to łuszczyca, a nie trąd, który zwykle powoduje gnicie ciała), to z pewnością dotyczyły go słowa Tory, zabraniające „trędowatym” mieszkać pośród ludzi i nakazujące, by —jako nieczyści — żyli w odosobnieniu (Kpł 13-14). W każdym razie zdjęty litością dla jednego z tych nieszczęśników, Jezus wyciąga dłoń, dotyka chorego ciała i uzdrawia go. Szlachetne przesłanie i autentyczny patos tej sceny są pewnie jednym z powodów, dla których ani komentatorzy, ani tłumacze z zasady nie brali pod uwagę alternatywnej wersji tekstu, jaką znaleźć można w niektórych manuskryptach. Tymczasem jeden z najstarszych kodeksów, jakimi dysponujemy, zwany Kodeksem Bezy, zawiera właśnie wersję odmienną, przyznać trzeba, że wstrząsającą i kłopotliwą, a lekcję tę poświadczają również trzy manuskrypty łacińskie. W tym wariancie Jezus nie okazuje proszącemu litości, przeciwnie — wpada w gniew! (W grece oddają to oczywiście dwa różne słowa: SPLANGNISTHE- ISi ORGISTHEIS). Specjaliści od krytyki tekstu uważają, że tę drugą, odrzuconą dziś lekcję można datować co najmniej na drugie stulecie, gdyż jest poświadczona zarówno przez greckie, jak i łacińskie manuskrypty. Czy możliwe zatem, że właśnie to są autentyczne słowa Marka? Jak już wiemy, nie można uznać lekcji za autentyczną tylko dlatego, że poświadcza ją przeważająca większość manuskryptów, podczas gdy tylko kilka zawiera wariant alternatywny. Czasami zdarza się, że tekst oryginalny podają nieliczne kopie, wszystkie pozostałe zaś zawierają słowa już przeinaczone. Po części, jak wyjaśniałem, dzieje się tak dlatego, że większość naszych manuskryptów powstała w setki lat po spisaniu oryginałów, a co więcej, odpisywano je z kopii. W efekcie, kiedy jakieś przeinaczenie raz już przeniknęło do tradycji rękopiśmiennej, mogło być powtarzane tak długo, aż stało się bardziej rozpowszechnione od wersji pierwotnej. W omawianym przypadku obie wersje są jednak bardzo stare; pytanie tylko, która jest oryginalna? Gdyby wyboru dokonać mieli współcześni chrześcijanie, niewątpliwie wszyscy postawiliby na wersję poświadczoną przez większość manuskryptów — Jezus poczuł litość dla tego człowieka i dlatego go uleczył. Drugi wariant jest właściwie niezrozumiały. Jak to w ogóle możliwe, by Chrystus się rozgniewał? Czyż to nie wystarczający powód do uznania, że autentyczne słowa Marka mówią o Jezusie zdjętym litością? Otóż przeciwnie: jak już mówiłem, fakt, iż jakiś wątpliwy fragment brzmi tak dobrze i jest tak łatwy do zrozumienia, u co inteligentniejszych egzegetów wzbudza raczej podejrzenia, że on właśnie jest fałszywy. Od dawna już wiadomo, że kopiści zwykle preferowali tekst nieproblematyczny i prosty. Sami zastanówmy się zresztą przez chwilę, co jest bardziej prawdopodobne: kopista zmienia tekst tak, aby opowieść mówiła, że Jezus się rozgniewał (zamiast, że się ulitował), czy raczej odwrotnie, i Chrystus lituje się zamiast wściekać? Kiedy spojrzeć z tej perspektywy, oczywiście ta druga modyfikacja wydaje się bardziej realna. Wariant, który stwierdza, że Jezus się rozgniewał, jest „trudniejszy”, a tym samym z większym prawdopodobieństwem „oryginalny”. Istnieje zresztą jeszcze jeden dowód, dużo bardziej przekonujący niż jałowe w sumie spekulacje o kreatywności anonimowego kopisty. Otóż wszystkie z zawierających ten ustęp zachowanych greckich manuskryptów Ewangelii Marka powstały najwcześniej w czwartym stuleciu, a więc niemal trzysta lat po samej Ewangelii. Na szczęście znamy pisma dwóch autorów, którzy przekopiowali tę historię w zaledwie dwadzieścia lat po jej powstaniu. O kim mowa? Nikt już w zasadzie nie kwestionuje faktu, że Ewangelia Marka powstała jako pierwsza spośród Ewangelii kanonicznych, Mateusz i Łukasz posłużyli się zaś tekstem Markowym w swoich Ewangeliach, wykorzystując go miejscami jako materiał źródłowy przy spisywaniu własnych wersji żywota Jezusa113. Możemy zatem przyjrzeć się tekstom Mateusza i Łukasza, by zobaczyć, jak brzmi u nich relacja z tego samego zdarzenia. Otóż nie ma wątpliwości, że zarówno Mateusz, jak i Łukasz, zapożyczyli interesującą nas historię ze wspólnego źródła, czyli właśnie od Marka, a jeszcze bardziej niezwykłe jest, że obaj powtórzyli opowiadanie Marka o prośbie trędowatego i odpowiedzi Jezusa (z wersów 40-41) niemal słowo w słowo. A którego określenia użyli, opisując reakcję Chrystusa? Ulitował się czy rozgniewał? O dziwo, pominęli to słowo zupełnie! Załóżmy w tym momencie, że tekst, który mieli do dyspozycji Mateusz i Łukasz, mówił o Jezusie zdjętym litością. Ale wówczas czemu mieliby obaj opuścić te słowa? Wszak wszyscy ewangeliści w wielu miejscach przedstawiają Jezusa poruszonego litością, a ilekroć Marek opisuje Chrystusa litościwego lub współczującego, jeden bądź drugi ewangelista zwykle przenosi ten detal do swej opowieści. A co z drugą możliwością? Co, jeśli Mateusz i Łukasz przeczytali u Marka, że Jezus się rozgniewał? Czy mieli powody przemilczeć tę emocję? U Marka znajdujemy jeszcze scen, w których Jezus wpada w gniew W każdej z nich Mateusz i Łukasz zmieniali słowa Marka. W Mk 3,5 Jezus spogląda wokoło „z gniewem” na zgromadzonych w synagodze, oczekujących, aż uleczy człowieka z „uschłą ręką”, Łukasz powtarza ten werset za Markiem niemal in extenso, ale pomija słowa mówiące o gniewie. Mateusz powiela ten fragment w całości, ale podobnie nie wspomina o gniewie Jezusa. W innej sytuacji, opisanej w Mk 10,14 (gdzie użyto innego greckiego słowa) Jezus złości się na swych uczniów, gdyż wzbraniają ludziom przyprowadzić do niego swoje dzieci, by mógł je pobłogosławić. I znów Mateusz i Łukasz powtarzają tę opowieść, po części nawet w tych samych słowach, ale u żadnego nie ma nawet wzmianki o gniewie Jezusa (patrz: Mt 19,14; Łk 18,16). Podsumujmy zatem—tak Mateusz, jak i Łukasz nieraz przedstawiają Jezusa poruszonego współczuciem, ale ni- gdy rozgniewanego. Ilekroć w którymś z ich źródeł (np. u Marka) portretowano go w ten sposób, obaj, niezależnie od siebie, opuszczają odpowiedni fragment, tworząc własne wersje opowieści. Tak więc o ile trudno zrozumieć, dla czego mieliby opuścić słowa „zdjęty litością” z opowieści o Jezusie uzdrawiającym trędowatego, o tyle łatwo pojąć, z jakich względów mogliby pominąć określenie „rozgniewany” , Łącząc ten argument z faktem, iż druga wersja po- świadczona jest w bardzo starym nurcie naszej rękopiśmiennej tradycji, oraz że dużo mniej prawdopodobne mogło być wstawienie jej na miejsce o wiele oczywistszej wersji „zdjęty litością”, staje się coraz pewniejsze, że Marek istotnie napisał, że Jezus się rozzłościł, gdy zbliżył się doń trędowaty proszący o uleczenie. Zanim przejdziemy do dalszych rozważań, chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Pokazałem już, że choć Mateusz i Łukasz nie byli skłonni przypisywać Jezu- sowi gniewu, Marek nie miał takich skrupułów. W rozważanym przez nas fragmencie także poza problematycznym wersetem 41 Jezus nie obchodzi się bynajmniej z nieszczęsnym trędowatym nazbyt delikatnie. Po uzdrowieniu „surowo go gani”, a potem „wyrzuca”. Jest to dosłowne znaczenie greckich słów, zwykle łagodzone w tłumaczeniach. W grece brzmią one wręcz brutalnie (Marek używa ich zwykle w kontekście scen przemocy i agresji, na przy- kład kiedy Jezus wyrzuca demony). Trudno pojąć, czemu Chrystus miałby tak srogo strofować tego człowieka, a potem go wyrzucić, skoro wcześniej czuł wobec niego litość. O wiele łatwiej zrozumieć takie zachowanie, jeśli przyjmiemy, że był rozgniewany. Tylko czemu Jezus miałby się gniewać? W momentach takich jak ten na plan pierwszy wysuwa się interpretacja tekstu. Bibiiści preferujący wersję o „rozgniewanym” Jezusie podają niestety wyjaśnienia nadzwyczaj nieprzekonujące. Sprawia to chwilami wrażenie, jakby usiłowali usprawiedliwić gniew Jezusa i próbowali dowieść, że w gruncie rzeczy był „zdjęty litością”; acz tekst mówi jasno, iż był rozgniewany115. Na przykład jeden z egzegetów objaśnia, że Jezusa rozgniewało to, że świat pełen jest chorób. Innymi słowy: Jezus kocha chorych, ale chorób nienawidzi. Sam tekst nie pozwala raczej na taką interpretację, ale z pewnością poprawia ona wizerunek bohatera. Inny biblista utrzymuje, że Jezus był rozgniewany, ponieważ człowiek chory na trąd został wykluczony ze społeczności. Autorowi tego wyjaśnienia nie przeszkadza najwyraźniej, że w samej Ewangelii nie ma ani słowa o tym, iż człowiek ów żyje na odludziu, ani że — przyjąwszy nawet, że istotnie go odrzucono — winne temu jest nie społeczeństwo, lecz Prawo Boże (zwłaszcza nakazy Księgi Kapłańskiej). W jeszcze innej rozprawie możemy przeczytać, że Jezus w istocie rozgniewał się właśnie na Prawo Mojżeszowe, nakazujące trzymanie chorych w odosobnieniu. Ta analiza ignoruje z kolei fakt, że na końcu omawianego fragmentu (w wersecie 44) Jezus sam podkreśla aktualność Prawa i napomina trędowatego, by go przestrzegał. Wszystkie te interpretacje łączy próba usprawiedliwienia gniewu Jezusa przy ignorowaniu tego, co tekst mówi na- prawdę. Próbując jednak innej drogi, do jakich moglibyśmy dojść wniosków? Proponuję poniżej dwa rozwiązania; jedno, które skupia się na najbliższym kontekście literackim rozważanego fragmentu, drugie na znacznie szerszym. Rozważmy wpierw kwestię niezwykłości postaci Jezusa w Ewangelii Marka w oparciu o kontekst najbliższy. Wziąwszy w nawias własne przekonania na temat tego, kim był Jezus, a próbując bez uprzedzeń przyjąć to, co mówi tekst, dojdziemy do wniosku, że Jezus zdecydowanie nie został w tej księdze przedstawiony jako łagodny, czuły, dobry pasterz z kościelnego witraża. Już na początku swej Ewangelii Marek ukazuje Chrystusa jako postać obdarzoną mocą, charyzmą i autorytetem, kogoś, z kim, mówiąc językiem potocznym, lepiej nie zadzierać. Wpierw jego nadejście zapowiada półdziki prorok żyjący na pustkowiu, potem Jezus ucieka od ludzi, by stoczyć na pustyni bój z szatanem i dzikimi bestiami, wreszcie powraca, by nawoływać do pokuty i nawrócenia w obliczu nieuchronnie nadchodzącego Sądu Bożego. Uczniów wydziera rodzinom, sprawia, że każdy, kto słucha jego słów, ustępuje przed jego autorytetem, pokonuje i ujarzmia potężne demony, zdolne owładnąć zwykłymi śmiertelnikami, odmawia prośbom i ignoruje ludzi, gdy proszą o posłuchanie. W początkowych rozdziałach Marka tylko jedna opowieść mówi cokolwiek o współczuciu Jezusa — to historia o uzdrowieniu chorej teściowej Szymona Piotra, leżącej w łóżku. Jednak interpretacja wskazująca na litość jako motyw działania Jezusa jest i tu raczej wątpliwa. Baczni czytelnicy łatwo dostrzegą, że tuż po uwolnieniu jej przez Jezusa z gorączki kobieta wstaje, aby mu usługiwać (najpewniej przynieść wieczerzę). Tak więc Jezus Marka to człowiek potężny, obdarzony charyzmą i autorytetem, ktoś, kto zmierza do wypełnienia powierzonej mu misji, a ilekroć mu w tym przeszkodzą, wpada w gniew. Taka interpretacja z pewnością lepiej pozwala zrozumieć opowieść o trędowatym, którego Jezus wpierw gani, a potem wyrzuca. Istnieje też konkurencyjne wyjaśnienie. Jak wspomniałem, Jezus wpada w gniew także w innych miejscach Ewangelii Marka. Taki przypadek opisany jest na przykład w rozdziale 3., co ciekawe, również przy okazji opowieści o uzdrowieniu. Tym razem Marek napisał wprost, że Jezus rozgniewał się na faryzeuszy, którzy uważali, że brak mu dostatecznej mocy, aby w szabat uleczyć człowieka z uschniętą ręką. Kolejny fragment, który choć nie wspomina wprost o gniewie Jezusa, wyraźnie go sugeruje, rozjaśnia tę kwestię jeszcze bardziej. W rozdziale 9. Ewangelii Marka Jezus schodzi z Góry Przemienienia z Piotrem, Jakubem i Janem, po czym spotyka tłum zgromadzony wokół uczniów, a w ciżbie zrozpaczonego mężczyznę. Opowiada on Jezusowi, iż jego syn jest opętany przez demona, i prosi: „Jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam!”. Jezus odpowiada w gniewie: „Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, który wierzy”. Człowiek wpada w rozpacz i błaga: „Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!”. Dopiero wtedy Jezus wyrzuca demona. Uderzające w tych opowieściach jest, że Jezus wpada w gniew, ilekroć ktoś kwestionuje jego chęć, zdolności albo niezbędną do uzdrawiania boską moc. Być może właśnie z takim przypadkiem mamy do czynienia w opowieści o trędowatym. Wszak, jak w historii z rozdziału 9., człowiek ów podchodzi do Jezusa ostrożnie i mówi: Jeśli chcesz, możesz mnie uzdrowić”. Jezus wpada w gniew, bo to oczywiste, że chce, że może i że posiada moc, by to uczynić! Uzdrawia zatem, ale wciąż poirytowany, gani go ostro i każe iść precz. Jak widać, opowieść o trędowatym nabiera nieco innego wydźwięku, kiedy spojrzeć na nią z perspektywy słów samego Marka, jest on bowiem jedynym z ewangelistów, który wielokrotnie przedstawia Jezusa w gniewie.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s