Co Szatan zrobił z Biblią cz.12 – ciąg dalszy kazania na górze: nie sądźcie, nie przysięgajcie, nie potępiajcie i nie zadawajcie pytań

U Cyryla na blogu, Bushi w rozmowie z Moniką postawił wspaniałe pytanie, które bardzo dobrze o nim świadczy: “Zakładając, że kazanie na górze jest manipulacją, to co w ten sposób Szatan chciałby osiągnąć?”

Tu mamy link do tej dyskusji: http://cyryl.blox.pl/2014/09/Jakie-upomnienie-mial-Isus-do-zboru-w-Efezie.html#ListaKomentarzy

No właśnie… Zanim na to pytanie odpowiem, to zobaczmy na kazanie na górze w świetle tego co już wiemy. Jak nam wiadomo, owe kazanie porusza bardzo wiele wątków…  Nie chcę tutaj opisywać wszystkich, ale te, które mają największy związek z miłością do nieprzyjaciół.

Najpierw mamy naukę zmieniającą przykazanie “nie zabijaj”, co opisałem w tym arcie.

Dalej mamy o cudzołóstwie, ale jest to temat zbyt obszerny, abym tu o tym pisał. Ponadto jeszcze go badam, ale wstępnie widzę, że zanosi się na to samo: na zmianę prawa.

Dalej mamy taki fragment:

33. Słyszeliście także, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, ale dotrzymasz Panu przysiąg swoich. 34. A Ja wam powiadam, abyście w ogóle nie przysięgali ani na niebo, gdyż jest tronem Boga, 35. ani na ziemię, gdyż jest podnóżkiem stóp jego, ani na Jerozolimę, gdyż jest miastem wielkiego króla; 36. ani na głowę swoją nie będziesz przysięgał, gdyż nie możesz uczynić nawet jednego włosa białym lub czarnym. 37. Niechaj więc mowa wasza będzie: Tak – tak, nie – nie, bo co ponadto jest, to jest od złego.

A co na to Bóg?  Kapłańska 19:12. Nie będziecie fałszywie przysięgali na moje imię i nie będziesz znieważał imienia Boga swojego; Jam jest Pan.

Pwt Prawa 6:13. Będziesz przejęty czcią dla Pana, twojego Boga, i jemu będziesz służył, i na imię jego przysięgał.

Czyli tak jakby według Tory przysięganie było OK, ale nie mogło być fałszywe.

A więc jakim prawem Isus rzekomo zmienił tą zasadę i nakazał, aby w ogóle nie przysięgać ? On nie miał prawa nadawać nowego prawa, tylko miał krzewić zakon (chyba, że prorocy kłamią), ponieważ jak wróci na ziemię, to właśnie ten zakon będzie obowiązywać, a On będzie naszym królem. Mało tego, On miał ogłosić Prawo narodom. Pytanie które prawo? Chrześcijanie twierdzą, że tzw. “zakon Chrystusowy”, a nie Zakon Mojżeszowy. Oczywiście takie twierdzenie jest nie do przyjęcia w obliczu materiału dowodowego, który gromadzę na blogu. Nie ma czegoś takiego jak zakon Chrystusowy, jeśli już ktoś na siłę chce się tym pojęciem posługiwać, to musi być świadomy, że w rzeczywistości jest to zakon pawłowy, czyli diabelski. Proroctwa o Mesjaszu nie wskazują na to, że On nada nowe Prawo. To jest totalna bzdura i ja w to nigdy nie uwierzę. Pewnych przepisów Tory po prostu nie da się wypełniać, ale to tylko z naszej winy. Jestem niemal pewien, że nawet ofiary ze zwierząt zostaną przywrócone po powrocie Mesjasza na ziemię. Ale wracając do głównego wątku i kwestii przysięgania…Domyślam się, że przysięganie było istotne w sądach Izraelitów. Np. skazywano na śmierć na podstawie zeznań co najmniej 2 świadków i domyślam się również, że oni musieli przysięgać na imię Boga (lub po prostu na Boga Ojca – kwestia imienia Boga jest problematyczna), że mówią prawdę. Inaczej mówiąc: nie mogli skłamać. Jeśli Isus podobno anulował przysięganie, to jest to kompatybilne z kolejną nauką: “nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”.

Całe prawo mojżeszowe jest oparte na sprawiedliwym sądzie, którego mieli dokonywać ludzie żyjący według tego prawa. Izraelici mieli nad sobą ustanowionych sędziów, którzy mieli ich sprawiedliwie sądzić. W najtrudniejszych sprawach przychodzili do kapłanów w świątyni Jerozolimskiej. Tymczasem Mesjasz podobno nagle powiedział: “nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”.

Mat 7:1 Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. 2. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą. 3. A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? 4. Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? 5. Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego.

Mamy 2 możliwości interpretacji domniemanych słów Mesjasza z Ewangelii Mateusza. Pierwsza:  Nie sądźcie bliźnich, a nie będziecie sądzeni przez bliźnich… Druga: Nie sądźcie bliźnich, a nie będziecie sądzeni przez Boga. Druga opcja wydaje się być zbyt daleko idąca, aż mi się wierzyć nie chce, że takie mogłyby być intencje redaktora naczelnego Ewangelii Mateusza. Choć nie można tego wykluczyć, jest to tak bzdurne, że skupię się na pierwszej opcji.

Niektórzy (np. Heniek) twierdzą, że owo sądzenie oznacza jedynie osądzanie drugiego odnośnie kwestii jego zbawienia (czy ktoś będzie zbawiony czy nie). Ja się z tym nie zgadzam i uważam, że jest to szukanie na siłę takich interpretacji, które wybielą nam postać Mesjasza niezależnie od tego, jak bardzo karkołomne powstaje wytłumaczenie, Jest to “KABAŁA do tzw. nowego testamentu”,  a wszyscy chrześcijanie łącznie Żydami mesjańskimi są jej autorami. Pomyśl przez chwilę. Czytasz Ewangelię pełen wiary i nadziei, że czytasz słowa Mesjasza. Czy starasz się zrozumieć Jego słowa w sposób prostolinijny, czy wyszukujesz 10 interpretacji i porównujesz je z całością Biblii, a na końcu wybierasz tę, która najbardziej pasuje? Ludzie przeważnie czytają prosto. I tak i też był zamysł Babilonu, aby powstawiać do Ewangelii takie nauki, które w sposób bezwzględny będą realizować interesy diabła. Co się działo potem? Oczywiście powstało milion najrozmaitszych interpretacji, które to na siłę próbowały odkręcać te kłamstwa. Tworzyli je inni “uczeni w piśmie” nieświadomi (lub świadomi) tego, że w Biblii znajdują się diabelskie manipulacje. I tak ten proces trwa aż do dziś. Taką samą sytuację obserwujemy z Pawłem i jego listami.  Ten łajdak unieważnił zakon, potem napisał, że w ten sposób go utwierdził, a większość babilońskiej populacji ogłupionych ludzi tego nie dostrzega, tylko korzystają z przeintelektualizowanych opracowań przywódców religijnych Babilonu, lub po prostu innych zwiedzionych ludzi. Innymi słowy, korzystają z kabały do tzw. nowego testamentu, którą z resztą sami w ten sposób współtworzą.

Bóg mówi poprzez proroków, że osądzi ludzi pod kątem wypełniania Prawa Mojżeszowego. (tu zaraz się pojawi pytanie: a co jeśli nie mogę go wypełniać w całości? Myślę, że właśnie dlatego Mesjasz umarł za Twój grzech, a Ty pokaż Bogu, że chcesz przestrzegać tyle ile jesteś w stanie w dzisiejszym kończącym się świecie diabła). Tymczasem Isus mówi, że nie mamy sądzić według tego Prawa? Jeśli tak, to momentalnie rozmydla nam się pojęcie grzechu.  Gdzie indziej Mesjasz odnosi się do tego, że mamy naśladować Boga, abyśmy stali się doskonali tak jak On. Mamy to w nauce miłości do nieprzyjaciół jako uzasadnienie tej nauki:

46. Bo jeślibyście miłowali tylko tych, którzy was miłują, jakąż macie zapłatę? Czyż i celnicy tego nie czynią? 47. A jeślibyście pozdrawiali tylko braci waszych, cóż osobliwego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?
48. Bądźcie wy tedy doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest.

Problem polega na tym, że według kazania na górze, mamy naśladować Boga w tych cechach, które dopisał mu diabeł. Bo Bóg nie kocha grzeszników i ich osądzi, aby stało się zadość sprawiedliwości. Tak więc prawdziwa cecha Boga jest inna – Bóg będzie sprawiedliwie SĄDZIŁ. Jeśli to wiemy, to dlaczego na koniec nauki “nie sądźcie” nie mamy odniesienia, do tego, że powinniśmy naśladować naszego Boga, abyśmy stawali się doskonalsi tak samo jak to mamy na koniec nauki miłości do nieprzyjaciół? Bo to by była oczywista sprzeczność, bo wiadomo nam, że Bóg będzie sądził i sądzi nas cały czas, wychowuje na bieżąco.  Dlatego tam nie można było wstawić takiego uzasadnienia, bo to by się tak gryzło, że każdy by się połapał, że coś jest nie tak. Tak więc na podstawie kazania na górze można wyciągnąć taki wniosek, że raz mamy naśladować Boga, a raz nie… W zależności od tego czy to będzie na rękę diabłu czy też nie. Taka jest konkluzja.

Mesjasz podaje jako uzasadnienie nauki “nie sądźcie” to, że sami grzeszymy, wobec tego nie powinniśmy sądzić innych. To też jest ciekawe… Izraelici nie musieli być bez grzechu, żeby np. stanąć w roli świadka w sądzie lub wykonać sprawiedliwy wyrok śmierci. Ponadto, wyobraźmy sobie, że mamy 2 grzeszników. 1 upomina drugiego, ale sam nie zamierza się zmienić (czyli tak jakby nie wyjął belki ze swojego oka, ale osądza drugiego). Ale tamten drugi pod wpływem tego upomnienia zmienia się i przestaje grzeszyć. Efekt końcowy jest taki, że mamy o jednego grzesznika mniej. Czy wobec tego ten pierwszy grzesznik zgrzeszył według nauki Mesjasza? Absurd. Absurd polega także na czymś innym. Stawiam tezę, że żaden z nas tak do końca nie potrafi pozbyć się belki ze swojego oka, bo po prostu jesteśmy grzesznikami. Jakie to ma konsekwencje ? Jeśli chcielibyśmy zachowywać tę naukę, to musielibyśmy najlepiej wyłupać sobie oczy, aby nie musieć osądzać nikogo, i bez oczu wejść do Królestwa…

Zobaczmy jak te nauki wypadają na tle Prawa Mojżeszowego. Mamy takie wersety z Tory: będziesz gorliwie upominał bliźniego swego oraz sprawiedliwie będziesz sądził bliźniego swego.  (Dla przypomnienia: Kapłańska 19:15. Nie będziecie czynić krzywdy w sądzie; nie będziesz dawał pierwszeństwa biedakowi, ale też nie będziesz miał względów dla bogatego. Sprawiedliwie sądzić będziesz bliźniego swego. (…) 17. Nie będziesz chował w sercu swoim nienawiści do brata swego. Będziesz gorliwie upominał bliźniego swego, abyś nie ponosił za niego grzechu. ) Isus wprowadzając takie obostrzenie tych nakazów tak jakby je częściowo unieważnił, bo mało kto tak mało grzeszy, aby mógł osądzić swojego bliźniego. W efekcie nikt nie powinien za bardzo sądzić, bo sam nie jest bez grzechu. (Czy przypominamy sobie pawłową baśń o Jezusie i cudzołożnicy? Przecież to jest o tym samym. ) A jeśli nie mamy wzajemnego sądzenia, to jak prawo może działać? Każdy może robić co chce, nawet krzywdzić innych i to jest OK? Pięknie to się wpisuje w naukę miłości do nieprzyjaciół. Można by powiedzieć, że te 2 nauki razem torują złu drogę do rozpanoszenia.

Oprócz wymienionych wersetów, na temat sądzenia, mamy także napisane w innym miejscu Tory. Sądzenie w Prawie Bożym było oczywistą oczywistością:
Wyj 18:13. Nazajutrz zasiadł Mojżesz, aby sądzić lud. Lud zaś stał przed Mojżeszem od rana do wieczora. 14. A gdy teść Mojżesza zobaczył wszystko, co on czyni dla ludu, rzekł: Czemu ty sam czynisz to dla ludu? Dlaczego ty sam musisz tu siedzieć, a cały lud staje przed tobą od rana do wieczora? 15. Wtedy Mojżesz odpowiedział teściowi swemu: Ponieważ lud przychodzi do mnie, aby się radzić Boga. 16. Gdy mają jaką sprawę, przychodzą do mnie, a ja jestem rozjemcą między jednym a drugim i oznajmiam przepisy i prawa Boże. 17. Na to rzekł teść Mojżesza do niego: Niedobra to rzecz, którą czynisz. 18. Męczysz się zarówno ty, jak i ten lud, który jest z tobą, bo sprawa ta jest za trud- na dla ciebie, nie podołasz jej sam. 19. Przeto słuchaj teraz głosu mojego: Udzielę ci rady, a niechaj Bóg będzie z tobą. Ty sam stawaj przed Bogiem za lud i ty sam przedkładaj te sprawy Bogu. 20. Wdrażaj ich w przepisy i prawa i wskazuj im drogę, po której mają chodzić, i czyny, które mają spełniać. 21. Ale ty upatrz sobie z całego ludu mężów dzielnych, bogobojnych, mężów godnych zaufania, nieprzekupnych i tych usta- nów nad nimi jako przełożonych nad tysiącem albo nad setką, albo nad pięćdziesiątką, albo nad dziesiątką, 22. aby sądzili lud w każdym czasie. Tobie zaś niech przedkładają każdą ważniejszą sprawę, a każdą pomniejszą sprawę niech rozsądzą sami; tak odciążysz siebie, a oni ponosić będą odpowiedzialność wraz z tobą. 23. Jeżeli to uczynisz, to podołasz temu, co Bóg ci nakazuje, a również cały ten lud wróci w spokoju do swego miejsca. 24. Mojżesz usłuchał głosu teścia swoje- go i uczynił wszystko, co ten powiedział. 25. Mojżesz wybrał mężów dzielnych z całego Izraela i ustanowił ich naczelnikami nad ludem, przełożonymi nad tysiącem, przełożonymi nad setką, przełożonymi nad pięćdziesiątką i przełożonymi nad dziesiątką. 26. I sądzili lud w każdym czasie; tylko sprawę trudniejszą przedkładali Mojżeszowi, a każdą sprawę mniejszą rozsądzali sami.

Mało tego, Ewangelia Mateusza pod względem sądzenia jest wewnętrznie sprzeczna, bo jak mam zastosować naukę “nie sądźcie” w połączeniu z tym fragmentem:

Mat 18:15. A jeśliby zgrzeszył brat twój, idź, upomnij go sam na sam; jeśliby cię usłuchał, pozyskałeś brata swego. 16. Jeśliby zaś nie usłuchał, weź z sobą jeszcze jednego lub dwóch, aby na oświadczeniu dwu lub trzech świadków była oparta każda sprawa. 17. A jeśliby ich nie usłuchał, powiedz zborowi; a jeśliby zboru nie usłuchał, niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik.

Żeby zastosować ten przepis, tak jak i ten w Torze, to muszę osądzić bliźniego. I teraz już nawet nie jest ważne na jakiej podstawie to zrobię (bo wiadomo, że Pawłowi chrześcijanie zastosują swój system, a mój system już będzie inny – Tora). W każdym razie ten fragment jest jakby…zgodny z Torą. I tutaj Isus pozwolił nam mieć grzeszników w… pogardzie…zgodnie z naukami pozostałych proroków? A w kazaniu na górze podobno kazał nam ich kochać i im służyć… TO JAK!? Tutaj tak jakby pawłowi redaktorzy babilonu zapomnieli wyciąć ten fragment? Przecież ten fragment zaprzecza nauce miłości do nieprzyjaciół! Mamy tak jakby dowód na diabelskie pochodzenie nauki miłości wobec nieprzyjaciół z kazania na górze…w samej Ewangelii Mateusza… 😀 !

Chrześcijanie również sądzą innych dookoła siebie. Czyli tym samym nie stosują się do nauki pawłowego Jezusa! Najlepszy przykład: Heniek i Cyryl osądzili Mariusza i Esterę na tyle, że zerwali z nimi kontakt. Przykłady można mnożyć. Heniek osądził Monikę i wyrzucił ją ze swojego forum itd. itp. A więc sytuacja jest taka, że chrześcijanie twierdzą, że słuchają Mesjasza z Ewangelii w 100%, a w rzeczywistości tworzą sobie “religię w religii”, bo Go NIE SŁUCHAJĄ. To jest obłuda. Oczywiście, zaraz usłyszę milion różnych wyjaśnień dotyczących prawdziwego znaczenia nauki nie sądźcie i całego kazania na górze. To jest właśnie babiloński matrix, w którym żyją. Wolą wierzyć, że Mesjasz nadał nowe prawo, bo obawiają się, że nie będą zbawieni zamiast ruszyć głową.


Spojrzymy jeszcze z innej strony na te zagadnienia, zerkniemy do Łukasza, ale najpierw zwróćmy uwagę, że:

Nauka 1) miłości do nieprzyjaciół łączy się z nauką 2) nie gniewaj się na swego brata, bo pójdziesz pod sąd (pisałem o tym  w osobnym arcie – usunięto nawet z Ewangelii niektóre wersety, które świadczyły o tym, że sam Mesjasz był gniewny) oraz właśnie z nauką 3) nie sądźcie abyście nie byli sądzeni.  (przecież logiczne jest to, że jeśli Szatan chciał nam wmówić, że mamy miłować naszych nieprzyjaciół i ich nie sądzić, to musiał zmienić znaczenie przykazania “nie zabijaj”, bo pozostawienie go w prawdziwym znaczeniu – nie morduj niewinnego – nie pasowałoby do wizerunku łagodnego Boga, który to Szatan nam usilnie pragnie wpoić już od dziecka)

Ale u Mateusza w kazaniu na górze nie mamy tych nauk jedna obok drugiej. i musimy troszkę się pogimnastykować, aby odnaleźć ten związek. Natomiast na szczęście był sobie kiedyś taki Łukasz, który zestawił te nauki w sposób, który nie budzi już wątpliwości, ale zanim je przytoczę, to zacytuję to, co znajduje się dosłownie przed nimi, aby uwiarygodnić ! 😀 to co napisał potem:

Łk 6:24. Ale biada wam bogaczom, bo już odbieracie pociechę swoją. 25. Biada wam, którzy teraz nasyceni jesteście, gdyż będziecie cierpieć głód. Biada wam, którzy teraz się śmiejecie, bo smucić się i płakać będziecie.  [ czyli: jeśli przestrzegałem Tory i od tego Bóg mi błogosławił bogactwem – bo tak zawsze działało – to co? To biada mi 🙂  – czyżby kolejna zmiana prawa ? no niestety na to wygląda, ja tego nie kupuję]. No i dalej mamy to, co nas szczególnie interesuje w tym arcie, a więc, naukę miłości do nieprzyjaciół od wersetu 25, ale ja zacytuję jedynie jej końcówkę:

Łk 6:35. Ale miłujcie nieprzyjaciół waszych i dobrze czyńcie, i pożyczajcie, nie spodziewając się zwrotu, a będzie obfita nagroda wasza, i synami Najwyższego będziecie, gdyż On dobrotliwy jest i dla niewdzięcznych, i dla złych. [ tu mamy takie piękne satanistyczne podsumowanie nauki do nieprzyjaciół], a ZARAZ POTEM MAMY TAK:  36. Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest Ojciec wasz. [ rzeczywiście Bóg jest bardzo miłosierny, skoro pozwala, aby nad moją głową latały mi samoloty z truciznami od Monsanto i pozwala na program redukcji populacji ludzi na świecie – to jest kara za grzech!, to są już plagi apokalipsy, a nie oznaka Boskiego miłosierdzia] 37. I nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, i nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni, odpuszczajcie, a dostąpicie odpuszczenia.

Złóżmy razem te nauki, aby uchwycić o co w nich chodzi.  Jeśli nie sądzimy, to w zamian mamy taką sytuację, że każdy może robić co chce, bo może w nieskończoność uchylać się od osądzenia swojego czynu. To jest tak, że jak chcemy przeciwstawić się złu, to najpierw trzeba je zidentyfikować, a do tego służy właśnie osądzenie (to jest ten moment, kiedy uznajemy w naszej głowie, że coś jest złe), a dopiero potem jest działanie na podstawie dokonanego osądu. Jeśli nie osądzamy, to Prawo Bożę idzie precz. Sądzenie bliźniego jest tak jakby katalizatorem bez którego całe Prawo Mojżeszowe przestaje działać. (nawet Ci, którzy chcą wypełniać tzw. chrześcijańsko – babiloński pawłowy zakon Chrystusowy – cokolwiek to jest ! 😀 – to muszą także sądzić bliźniego). Bóg to wszystko oczywiście przewidział, dlatego nakazał wzajemne sądzenie.

Idźmy dalej. Jeśli nie potępiamy, to konsekwencje tego są niemal identyczne.  Jest to zielone światło do rozprzestrzeniania się zła. Bóg wielokrotnie nakazywał Izraelitom wykonanie wyroku śmierci, aby WYTĘPIĆ zło z Izraela. Czy fakt, że oni złamali prawo i zostali rozproszeni po całym świecie musiał skutkować tym, że owe prawo należało zmienić o 180 stopni? To jest według mnie nadużycie, które skutkuje powaleniem prawdy. Dlaczego miałaby nastąpić tak ogromna zmiana Prawa? Czy nie ma nic pomiędzy kamienowaniem nieprzyjaciół, a ich miłowaniem? A np. dlaczego nie wolno nam potępiać bezbożników w głębi serca i się od nich izolować według nauk Mesjasza z kazania na górze? Nawet jeśli nie wiem jeszcze jak patrzeć na kwestię wykonywania wyroków śmierci zgodnych z Torą, to jestem pewien tego, że nie ma nic złego w potępieniu bezbożnika w głębi serca. A co do kamienowania, może to Bóg sam wytępi zło z Izraela jak przyjdzie sądzić ziemię, i dopiero wtedy sprawiedliwości stanie się zadość, aby Prawo mogło zostać przywrócone? Będę jeszcze długo myślał nad tym tematem i jestem przekonany, że w końcu Bóg da mi odpowiedź. Bóg da poznanie wszystkim, którzy się Go boją.

Na koniec odpowiem krótko i zwięźle na pytanie Bushiego. A więc jakie są konsekwencje nauk z kazania na górze i po co Szatan miałby tam grzebać?

To wszystko co napisałem w tym arcie razem z pozostałymi moimi tezami, układa mi się w spójną całość – chodziło o złagodzenie wizerunku Boga i Mesjasza oraz o taką zmianę Prawa, która by umożliwiła rozwój chrześcijaństwa. Chodziło o wprowadzenie nauk dzięki którym zło mogło się swobodnie rozprzestrzeniać bez oporu ludzi wierzących w Boga i Isusa.  Myślę, że Bóg i Mesjasz mówili jednym głosem – a diabeł wszedł między nich i zrobił swoje, tzn. Ich poróżnił. I to jest odpowiedź na pytanie Bushiego.

Brain Breaker

Advertisements

31 thoughts on “Co Szatan zrobił z Biblią cz.12 – ciąg dalszy kazania na górze: nie sądźcie, nie przysięgajcie, nie potępiajcie i nie zadawajcie pytań

  1. Romek

    Ja tak sobie myślę że odpowiedź jest prosta tylko niezwykle zagmatwana w gaszczu pism z tz Nowego Testamentu.
    Bo myślac tak zupełnie prosto bez filozofi teologi i innych skomplikowanych interpretacji to Pan Bóg jest; doskonały, niezmienny i nigdy nie musi niczego po sobie poprawiać ( a z tym to chyba zgodza się wszyscy wierzacy w Pana Boga z przeróżnych denominacji chrześcijańskich), no i jeśli taki mamy wspólny fundament którego nie można zakwestionować to idziemy dalej,
    Ulubione słowo diabła to ale, zgadzam się z tym ale przecież Pan Jezus jest Panem Bogiem jest jedna z osób trójcy świętej to mógł zminić troszkę doskonałe prawo i tak dalej katolickie gadanie i robienie sobie filozofi
    adwentyści powiedza oczywiście zgadzam sie z tym ale nasza prorokini Helen miała takie czy inne objawienia i dokonała niezbędnych aktualizacji
    zielonościtkowcy również się zgodza ale przecież jak tam działa duch święty jak nigdzie indziej i udziela łask i rad które przecież sa aktualniejsze na dzisiejsze czasy
    i tak każda denominacja ma swoje ale, jednak nie rozumie tego że to ale to szatańskie zwiedzenia które maja nam wypaczyć obraz naszego wspaniałego Ojca Boga
    (tak na marginesie luźna myśl bo wczoraj miałem taka słowna utarczkę z znajomym na temat wyznania rzymsko-katolickiego i widzę że to przecież bardzo dobrzy i porzadni ludzie zreszta sam oficjalnie jestem w ich księgach zapisany, do czego zmierzam że to wyznanie szczególnie działa przeciwko Panu Bogu całkowicie inaczej odczytujac cztery pierwsze przykazania, a najgorsze jest to że przeciętni katolicy wogóle tego nie zauważaja,
    nie będziesz miał inych bogów obok mnie – a tu matka boska, święci
    nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek itd – a tu cała masa obrazów, rzeźb, krzyży
    nie naduźywaj imienia Pana Boga a tu podczas myszy i innych nabożeństw co się dzieje
    pamiętaj o dniu sabatu – a tu niedziela jest dniem sabatu zamiast soboty
    To naprawdę wstrzasajace jak to sobie człowiek uświadomi jak szatan ustawił sobie ludzi którzy niczego nie świadomi bezczeszcza przykazania Boga myślac przy tym jeszcze że oddaja mu cześć.
    Mój wniosek jest taki trzeba naprawdę wrócić się aby pójść do przodu, bo zawsze sobie tak myślałem czytam nowy testament ten stary jest trudny jakiś nie zrozumiały jakiś straszny obraz Boga karzacego, a tu w nowym testamencie miłość wybaczenie. A teraz dochodzę do wniosku że gdyby nie tz. stary testament to nie wiedzielibyśmy wogóle jaki jest Pan Bóg, a z rozmów z ludźmi widzę że jeśli wogóle już ktoś czyta Pismo Święte to właśnie nowy testament który wszystko zamazuje i zniekształca a wtedy to już naprawdę człowiek się gubi.
    Dlatego tak to jest zorganizowane że w każdej denominacji chrześcijańskiej sa zawarte pewne prawdy wymieszane z perfidnym kłamstwem, a człowiek skupiajac się na jakieś prawdzie razem z nia karmi sie też kłamstwem.

    Liked by 1 person

    Reply
  2. Zaczekana

    Faktem jest, że Bóg ST był całkiem innym Bogiem, niż Ten, NT. Ta sprzeczność zawsze mnie niepokoiła a nawet drażniła. Odrzucenie Pawła, Łukasza i nauczenie się rozważania wersetów ewangelii synoptycznych pod kątem Prawa Mojżeszowego i nauk proroków, daje wreszcie jednolity i solidny obraz Stwórcy, Jego zamiarów i oczekiwań wobec nas. Wszystko nabiera coraz większego sensu a ja ekscytuję się każdego poranka tym, co dane mi będzie dzisiaj się dowiedzieć albo zauważyć w Biblii.

    Cieszę się, Krystian, że piszesz nadal artykuły, bo Twoje rozważania są cenne. Nie jest tak, że nie mam własnych, ale ja jestem mocno skupiona na jednym, jedynym zagadnieniu. Może wkrótce o tym napiszę, u Ciebie albo u Mariusza.

    Co u mnie dziwne było, zawsze kochałam proroków “ST”, szczególnie Izajasza. Wszyscy “trąbili”, aby czytać ewangelie i listy Pawła, więc próbowałam. Do Jana rzadko dochodziłam, bo przeczytawszy pierwsze trzy byłam już rozdrażniona. Dosłownie. Drażniły mnie nieścisłości, sprzeczności, czasami nawet burczałam pod nosem “tak, tak…przed chwilą czytałam co innego” 🙂 i … czułam się winna. Miałam poczucie winy, że Słowo Boże mnie drażni, że nie odczuwam tej miłości i pasji, o której wielu trąbiło. Niektórzy twierdzili nawet, że przez całą Biblię przewija się nić, która łączy pięknie wszystko w jedną całość. A apostołowie miłowali się ogromnie, Piotr kochał Pawła, i vice versa. Ja nie mogłam tego dostrzec i to mnie załamywało. Wołałam o Prawdę i chciałam ją dostrzec, okraszałam to łzami. Listy Pawła były dla mnie zawiłe, zagmatwane, zamazane. Tak na prawdę niczego nie wnosiły, burzyły mój pokój i prześladowały mnie jego słowa: “wypadliście z łaski! Chrystus uwolnił nas od przekleństwa zakonu!” … bo czytając Mojżesza i proroków niepokoiłam się, że może nie wszystkie przykazania przestrzegam, ale strasznie się bałam, że jak zacznę je skrupulatnie przestrzegać i będę się nad nimi zbyt dużo zastanawiać, to wypadnę z łaski i wrócę pod jarzmo przeklętego zakonu! Tak trudno ubrać to w słowa, ale rozważam z moją przyjaciółką każdego dnia, przez co przeszłyśmy, co czułyśmy, w czym Paweł nas udręczył i coraz bardziej widzę, obie widzimy, jaki to był horror! Dosłownie!

    Pamiętam, jak zaczęłyśmy izolować się od charyzmatyków i stronić od takich nauk. Ktoś polecił nam książki Watchmana Nee i Witnessa Lee. Były one tak dalekie od darów, języków etc. Były takie twarde…nie było to już mleko! Było to mięso! 🙂 Lee spędził ponad 20 lat w więzieniu za wiarę w Chrystusa. Byłyśmy przekonane, że jeśli ktoś przeżył takie prześladowanie z powodu wiary, to jego nauki są coś warte – nie takie happy, jak ewangelia sukcesu. Książka “Duchowy człowiek” zryła mi psychę. Nie dość, że Bóg nienawidził mojego cielesnego człowieka a wszystkie moje “dobre” uczynki wynikające z przestrzegania zakonu oraz z chęci przypodobania się Bogu, były dla Boga niczym i obrzydliwością, to jeszcze na podstawie listów Pawłowych autor uczył, jak nie czynić uczynków zakonu, tylko te wynikające z objawienia ducha. Jak żyć według tego, jak Duch Boży prowadzi. Utknęłam. Byłam jak sparaliżowana. Nie potrafiłam podjąć żadnej decyzji, bo nie wiedziałam czy działam “z ciała”, czy z prowadzenia ducha. Cokolwiek zrobiłam “dobrego” bałam się, że może chcę się Bogu przypodobać i natychmiast myślałam o tym, że “wszystkie nasze uczynki są jak splugawiona szmata”… Rzadko o tym mówię, ale szukałam Boga na prawdę gorliwie i choćbym nie wiem jak starała się oszukać innych lub nawet samą siebie, bardzo chciałam Mu się przypodobać, bardzo chciałam zasłużyć sobie na Jego miłość. I ciągle miałam poczucie, że coś zrobiłam nie tak, bo z braku “namacalnych” wizji i objawień, wciąż działałam na ślepo i nie wiedziałam jak żyć i jak czynić, aby było to zgodne z prowadzeniem Ducha :(. W chwilach rozpaczy mawiałam wtedy, że Bóg jest dla mnie jak rozkapryszona panna młoda. Cokolwiek bym nie zrobiła, gdziekolwiek bym nie szukała, nie pytała i nie starała się to zastosować, On zdaje się być niezadowolony :(. Dzisiaj jedna chociażby rzecz – wynikająca z przestrzegania zakonu, w wolności od zakonu pawłowego (rzekomo Chrystusowego), jak np. niejedzenie wieprzowiny, czy nieczystych ryb, daje mi masę radości z tego, że nie czynię czegoś, co mój Bóg nazywa obrzydliwością. Daje mi poczucie bliskości i przynależności do Niego! Nie wspomnę już o lepszym samopoczuciu, poczuciu lekkości, niechęci do słodyczy, która najwyraźniej była skutkiem ubocznym jedzenia wieprzowiny :(. Nawet złość mojego męża, który powoli stracił cierpliwość i moja nowa “dieta” wyprowadziła go z równowagi, choć nie obarczałam go tym problemem i nie narzucałam mu niczego, nie jest w stanie odebrać mi tego wewnętrznego pokoju i przekonania, że Bóg jest po mojej stronie a ja wreszcie po stronie Boga! Wreszcie Bóg przestał być dla mnie rozkapryszoną panną młodą a stał się Ojcem, który wie, czego chce i ma konkretne oczekiwania wobec swoich Dzieci.

    Potem był taki czas, gdzie miałam już wszystkich i wszystko w nosie, wyrzuciłam wszystkie książki i czytałam sobie w Biblii to, na co miałam ochotę. Stwierdziłam, że lepiej czytać tak, niż wcale. Zawsze “lądowałam” u Izajasza 🙂 Po prostu podświadomie uciekałam od NT :).

    Strasznie trudno przekazać mi teraz w słowach, ile to wszystko mnie kosztowało. Szukanie Boga i Jego woli to strasznie bolesny proces. Teraz nie dziwią mnie słowa Pana Isusa o nowonarodzeniu. To był poród. Długi, bolesny, czasami było strasznie ciemno i nie mogłam przebić się do światła i powietrza.

    Dzięki, Krystian, za tego arta. Pozdrawiam

    Liked by 2 people

    Reply
    1. theredbrainbreakerkstian Post author

      Dzięki za fajny wartościowy komentarz 🙂
      Każdy ma jakąś swoją niepowtarzalną drogę do Boga. Im więcej się dzielimy swoimi przeżyciami, tym bardziej to widać. To co piszesz jest ciekawe i fascynujące, bo na czyimś doświadczeniu tez można się czegoś nauczyć. Słusznie zauważyłaś, że kiedy chcemy przestrzegać Prawa z miłości do Boga jesteśmy oskarżani przez diabła o tzw. legalizm. To pojęcie jest szczególnie często używane w kręgach oficjalnych ugrupowań religijnych, a zawdzięczamy je teologii pawłowej. Do czego udało się doprowadzić diabłu – ludzi szczerze kochających Boga obrzuca błotem, a inni (np. chrześcijanie) na to patrzą i przyklaskują.

      Ja miałem o tyle fajnie, że nie czytałem żadnej książki o tematyce biblijnej zanim nie przeczytałem Biblii. A w międzyczasie czytałem przeważnie Heńka i Mariusza. To sprawiło, że miałem łatwiej, ponadto, dziś to już są inne czasy niż jeszcze 5 lat temu, bo poznanie wzrosło…

      Też bardzo lubię Izajasza, nawet w tej zmanipulowanej wersji jaką mam w swojej Biblii Warszawskiej, ale nie mogę się doczekać własnej Septuaginty.

      Zgadzam się z Tobą w pełni, że aby znaleźć Boga trzeba przejść przez mękę, myślę, że sam jeszcze jestem w trakcie. Przede mną długa droga, nauka Tory, ale także wprowadzanie jej w życie na ile tylko to możliwe. Natomiast jestem do przodu o tyle, że znam kierunek.

      Myślę, że odkrywamy to, co każdy gdzieś pod skórą czuł, mianowicie: Mesjasz był JEDNOŚCIĄ ZE SWOIM I NASZYM OJCEM – przypominam sobie jak kiedyś tak pomyślałem zanim jeszcze zainteresowałem się Biblią.
      Chciałbym, aby ten świat jeszcze trochę wytrzymał, aby prawda mogła w pełni ujrzeć światło dzienne, dzięki nam wszystkim, którzy szczerze jej szukamy.

      Liked by 1 person

      Reply
  3. Zaczekana

    Krystian,
    chciałabym, aby ludzie chętniej uczyli się na cudzych doświadczeniach, ale niestety tak nie jest. Przestrzegałam wielu przed różnymi naukami, również przed jawnym okultyzmem, ale większość pozostaje głucha. Mam jednak nadzieję, że komuś pomoże moje pisanie, że ujrzy w tym własną historię i odważy się porzucić pawłowe sidła.

    W całych moich poszukiwaniach zauważyłam jeszcze, że najtrudniej jest znaleźć prawdę, czy podążać za prawdą tym, którzy tkwią w jakimś kościele, czy zborze przez wiele lat. Im bardziej też dana osoba zaangażowana jest w służbę, w życie kościoła, tym bardziej jest zamknięta na czytanie czegokolwiek poza publikacjami polecanymi przez swoich przywódców, czy inne osoby, które wydają się im godne naśladowania. Takie osoby są całkowicie zamknięte, nie ma w nich nawet pragnienia, żeby poszukiwać dalej, więcej… Słyszałam też kiedyś ciekawą teorię nt. cudów i uzdrowień, czy uwolnień. One się rzecz jasna zdarzają, ale polega to na oszustwie diabła, który odstępuje od człowieka po to, aby ten uwierzył, że w tej denominacji, czy w tym sposobie wyznawania wiary, jest prawda – skoro coś tak pozytywnego się wydarzyło. Faktem jest jednak, że dusza tego człowieka ulega zwiedzeniu i taki człowiek jest już zamknięty na prawdę. Myślę, że coś w tym jest… no bo wytłumacz teraz takiej osobie, która otrzymała rzekome uzdrowienie za wstawiennictwem Jana Pawła II czy Maryi, że jej idol jest demonem, albo że czci diabła i uprawia bałwochwalstwo. Raczej się to nie uda. Ta osoba da sobie rękę uciąć, że znalazła drogę do Boga i kroczy drogą prawdy…Smutne i przerażające.

    Ja przeczytałam wiele książek, publikacji, stron internetowych. To fakt. Ale nie jest też tak, że one nic nie dały. Jak sam wielokrotnie zauważyłeś, diabeł recytuje też prawdę. Sztuką jest to wszystko przesiać, poukładać i się z tym uporać. Ale kiedy zrobisz to pierwszy raz (u mnie pierwszy raz był związany z odkryciem, że nie istnieje Trójjedyny Bóg 😦 i bardzo odchorowałam to, że zostałam zwiedziona i że takie rzeczy w ogóle się dzieją) … później jest już coraz łatwiej. Nie byłam nigdy na poważnie w żadnym zborze ani kościele. Kiedy zaczęłam szukać Boga, poszłam naturalnie najpierw do KK. Byłam tam na kilku spotkaniach. Ograniczanie studiowania biblii do jednej soboty w miesiącu, było dla mnie praktyką nie do przyjęcia. Ja chciałam “połykać” Biblię, ale potrzebowałam wielu wyjaśnień. Poza tym KK zraził mnie modlitwami do wszystkich świętych. Uznałam, że nawet z czysto praktycznego punktu widzenia, nie można “rozrywać się” na wiele frontów, bo prowadzi to do paranoi. Pomyślałam wtedy o Panu Isusie i tak trafiłam na krótko do Kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej… na trzy miesiące, aż do felernego wyjazdu na krucjatę Benny Hinna. Potem, czując się samotna w mojej wierze, zajrzałam na chwilę do Zboru Zielonoświątkowego. Tam również byłam na kilku spotkaniach, ale jak pisałam wcześniej, wracałam “rozwalona” z tych spotkań. Jednak poznałam tam dwie wspaniałe Siostry, z obiema mam kontakt do dzisiaj. Jedna zaś stała się moją najwierniejszą przyjaciółką i to z nią właśnie szłam później przez “góry i doliny”. Do pewnego czasu ona pozostawała w zborze, ja co rusz podrzucałam jej efektowną “bombkę” w postaci jakiegoś ciekawego artykułu nt. dogmatów i błędów doktrynalnych w zborze:). Przestałam też krążyć między zborami, zaczęłam konfrontować wszelkie nauki przez internet. Powęszyłam u ŚJ, u Adwentystów, zahaczyłam o Chrystadelfian. Wszystkich wysłuchałam, poczytałam ale nie zdobyłam się już na jakąkolwiek “przynależność”. Chociaż dzisiaj widzę, że diabeł bardzo o to zabiegał, bo w pewnej trudnej dla mnie sytuacji życiowej, oferowano mi nawet wsparcie finansowe. Byłam w wielkiej potrzebie i wydawało mi się, że być może nawet sam Bóg zesłał mi tych ludzi, ale świadomość, że byłabym wtedy zobowiązana, nie dawała mi spokoju. Nie chciałam polegać na ludziach. Ostatecznie stwierdziłam, że muszę zaufać Bogu, że Bóg zaradzi i znajdzie rozwiązanie, a ja nie mogę wiązać się w żaden sposób z jakąś religią. Muszę przyznać, że Bóg zaradził i pobłogosławił darami, które napływały ze wszechstron (w tej konkretnej sytuacji) a ja z czasem zerwałam wszelką społeczność (a była ona głównie wirtualna) z tamtymi osobami, bo wzrosłam w poznaniu i wiedziałam już, że to “pułapka”.

    Dzisiaj zarówno ta moja wspaniała Siostra, Agnieszka, jak i jej dzieci opuściły i zbór i wszelką społeczność. Jest to osoba niezwykła, o wielkim sercu i otwartym umyśle. Teraz dzwonię do niej i pytam już tylko: “jak tam, Siostra, gotowa na kolejną rewolucję?” :). Odpowiedź jest oczywiście zawsze taka sama: “dawaj, nie mogę się doczekać”. Pokochałyśmy wręcz to życie pełne niespodzianek, zmian, odkryć i zawirowań. Dzień bez tego, jest dniem straconym :). A ja uwielbiam słuchać, jak Agnieszka ubiera w słowa wszystko to, co ja w sposób euforyczny czasami nawet nie jestem w stanie z miejsca ogarnąć. Moja druga połówka 😀 Ta lepsza 🙂

    Masz rację, do odkrycia jest wiele, znamy tylko kierunek. Ale w jednym nie będę z Tobą zgodna, ze względu na odmienne pragnienie w sercu… nie chcę czekać ani dnia dłużej a już na pewno nie całą wieczność na powrót Pana. Ból i zło tego świata są już nie do ogarnięcia i nie ma dnia, żebym nad czymś, nad kimś nie zapłakała. Ja mam nadzieję, że tak jak 70 tygodni Daniela dopełniło się już przy udziale Pana Isusa i Jego obecności na Ziemi, tak ten zły wiek dopełni się przy Jego udziale i Jego obecności na Ziemi. Jest wiele wersetów w Izajasza, u Henocha, w Jeremiaszu… gdzie bezbożni zdają się przebywać ze sprawiedliwymi jednocześnie na Ziemi, sąd jeszcze nie nastał a Pan już się objawił i bezbożni doskonale wiedzą kto należy do Boga. Nie jest to jeszcze ten czas, ale mam nadzieję, że wkrótce on nastąpi. Bardzo ciężko mi to wszystko poukładać, ze względu na wątłe zdrowie mojego syna, ale leży mi to ogromnie na sercu. Zanim to odrzucisz, przyznaj szczerze…jak wielu posłucha Twojego nawoływania do przestrzegania zakonu Pana? Ile osób jeszcze się o tym dowie? Czy ludzkość ma jeszcze siłę, aby to wszystko udźwignąć bez wyraźnej ingerencji Boga? Ja w to wątpię. Może jestem pesymistką a może marzycielką… nie wiem…ale jestem na pewno całą sobą “zaczekana” na rychły powrót Zbawiciela.
    Pozdrawiam

    Liked by 1 person

    Reply
    1. theredbrainbreakerkstian Post author

      Im więcej czytam podobnych doświadczeń różnych ludzi tym bardziej jestem Bogu wdzięczny za to, że uchronił mnie przed zborami pawłowymi. Chociaż jest jeden minus: może bym miał więcej znajomych w realu i taką Twoją Agnieszkę:)
      Mi ostatnio opowiadała pewna osoba, że żyła w grzechu i miała Boga gdzieś… Któregoś dnia doznała interwencji – jak twierdzi – Jezusa w swoje życie. Miała fizyczne doświadczenie Jezusa- (jak twierdzi), po którym została uwolniona od swoich grzechów, dostała dar uzdrawiania i zmieniło się jej życie. Przestała być grzesznikiem już od następnego dnia.
      Tak sobie myślę nad tym, czy aby na pewno to Isus jest sprawcą tego cudu, bo nakładanie rąk to przecież pawłowy zwyczaj. Co mnie jeszcze uderzyło, to fakt, że swoje doświadczenie (rzekomego Jezusa) przedkłada ponad Biblię… To jest bardzo podobna sytuacja do tej, którą opisywałaś. Jak wytłumaczyć takiej osobie, że to całe doznanie nie musiało pochodzić od Boga? Raczej niewykonalne. Ja nie musiałem przeżyć nic podobnego, aby skończyć z grzechami, z którymi kiedyś nie mogłem sobie poradzić. Po prostu zrobiłem to swoją wolą. I co teraz? Czy ja jestem ten gorszy, że nie doznałem podobnego przeżycia jak ta osoba? Czy działanie Boga względem człowieka charakteryzuje się właśnie pawłowymi darami? Przecież wiem, że Paweł nosił demona… Ja dziękuję bardzo za dar uzdrawiania i inne, którymi posługują się chrześcijanie.
      Co do przyjścia Isusa i dopełnienia się reszty tego co ma się stać tu na ziemi… To jest bardzo optymistyczna wizja i raczej jestem sceptyczny. Nastawiam się na najczarniejszy scenariusz. Ale gdyby Bóg szykował jakąś niespodziankę, to byłoby fajnie.
      Co do proroctwa Daniela o 70 tygodniach i jego wypełnienia w czasach Isusa, to ja się z tym nie zgadzam, bo mi to nie pasuje. Za dużo w tej tezie jest braków. Chociaż bardzo ciekawe jest to, że biorąc samą Ewangelię Jana można dojść do takiego wniosku – jest to zjawiskowe. Na szczęście zrozumienie wszystkich proroctw nie jest warunkiem koniecznym do zbawienia, tymbardziej, że owe 70 tygodni Daniela, to miejsce, gdzie bardzo intensywnie pracowały dzieci diabła. Wystarczy wziąć porównać różne przekłady i zobaczyć jakie są różnice. Nawet Septuaginta jest skażona w tym miejscu. Gdyby owe proroctwo miało się już wypełnić, to nie moglibyśmy mieć obecnie rządów imperium rzymskiego na ziemi. Myślę, że cały czas czekamy, aż Isus wróci, aby zniszczyć ostatnie ziemskie – rzymskie imperium…

      Liked by 1 person

      Reply
  4. Łukasz

    Dzień dobry wszystkim! Przepraszam,że się wtrącam, bo moja znajomość Biblii jest na tą chwilę niewielka, Zapoznaje się ze słowem Bożym od nie dawna i często wogóle Was nie pojmuję. Zbyt mało wiem. Niemniej wydaje mi się, że słów Isusa Mat7:1 Nie sądzcie… , to Ty kochany Bracie nie interpretujesz właściwie. Pracuję w dużym gronie ludzi, róznie wykształconych, różnie majętnych, z poukładanym , bądz nie, życiem. Wszyscy łącznie ze mną mamy jedną wstrętną przywarę (wśród mnóstwa innych przywar, ale ta jest wspólna). U siebie tej belki czasem nie sposób dostrzec, a u bliżniego zdzibło kole w oczy, a dostrzec to potrafimy i pyłek mikroskopijny i potępić za niego jak za kamień młyński. Z powodu takiego pyłku potrafimy być bardzo niesprawiedliwi. Krótko mówiąć grzeszymy. Czy ktokolwiek z nas chciałby by Bóg tak wyolbrzymiał nasze grzechy jak my robimy to swoim bliznim? Tak odbieram te słowa. W związku z tym od pewnego czasu staram się nie osądzać (bardzo trudna sprawa), staram się zrozumieć złe zachowania innych i pomóc im we właściwy sposób. Ładnie to brzmi na papierze, w życiu czasami jest naprawdę ciężko to zrealizować ale czasami się udaje. Samego siebie bym określił jako glebę skalistą i otoczoną cierniami. Jednak z uporem pakuje te swoje wątłe korzenie w skaliste podłoże i powoli robię się stabilną roślinką jedank czy wydam kiedykolwiek owoc? Bardzo bym chciał. Pozdrawiam Was wszystkich kochani, dzięki, że jesteście, Pan z Wami!

    Liked by 1 person

    Reply
    1. theredbrainbreakerkstian Post author

      Łukasz,
      Spróbuj kiedyś pomyśleć jak miałyby wyglądać sytuacje międzyludzkie gdybyśmy zachowywali Torę. Wydaję mi się, że tam jest wszystko, bo jest i miłość wzajemna i wzajemne gorliwe napinanie. Te wszystkie prawa razem są doskonałe i nie było potrzeby ich aktualizować. Też kiedyś miałem taki sposób patrzenia na tę naukę jak Twój, ale było to wtedy, gdy jeszcze niewiele wiedziałem. Przykładowo: nie da się nie osądzać, skoro masz gorliwie upominać, aby grzech bliźniego nie obarczył Ciebie. Tak więc życzę Ci dalszego wzrastania w Panu. Pozdrawiam

      Liked by 1 person

      Reply
  5. Zaczekana

    Odniosę się najpierw do pierwszej części Twojej odpowiedzi, Krystian nt. osób, które otrzymały pawłowe, bo nie Chrystusowe “uwolnienie”, ale bardziej po to, żeby odnieść się do wątpliwości Łukasza i jego braku zgody na osądzanie. Do drugiej części naszej rozmowy wrócę później. Zaznaczę tylko, że nie mam na myśli absolutnie żadnego wielkiego przebudzenia ani też henrykowej wizji powszechnego zbawienia. Mam pełną świadomość, że nie zgodziłeś się co do 70 tygodni Estery i jej artykułu nt. tysiącletniego królestwa, ale liczę na to, że tak jak Mariusz wczoraj nie skreślił natychmiast tego, co mówiłam, tak samo będę mogła z Tobą swobodnie ten temat rozważyć. Moim zdaniem między artem Estery a Twoim zrozumieniem tematu jest jakiś brakujący element…

    Co do osądzania i rozsądzania, nazywania zła złem, a dobra dobrem, Łukasz powinien poszukać trochę w sieci, na facebooku, bo powstają całe grupy i społeczności osób, które rozsądzają, osądzają i odnoszą się bardzo krytycznie do wielu nauk głoszonych w kościołach. Oni wszyscy łączą się w grupy, opuszczają swoje wspólnoty, bo mają to przeczucie, że coś jest nie tak, jednak problemem jest ciągle Paweł i jego listy. Ludzie będą pisać wielotomowe książki, żeby wyjaśnić, że dary były za czasów apostołów, dzisiaj już ich nie ma, ale znów powrócą pod koniec dni… w tych książkach będą w karkołomny wręcz sposób odkręcali to, co Paweł “nasiał”, tłumaczyć bez końca, co Paweł miał na myśli, bo widzą, że to wszystko zaśmieciło i sponiewierało chrześcijaństwo, przyniosło hańbę i żałosną degradację, ale nie zaakceptują faktu, że Paweł mógł być fałszywym apostołem. Ja jestem czasami pełna podziwu, ile trudu wkładają w to, żeby obronić Pawła ale z jaką agresją reagują, kiedy usłyszą, że ktoś Pawła odrzucił…

    Ciekawym przykładem takiego osądzania, wydania druzgocącej wręcz opinii i sądu nt. niektórych nurtów chrześcijaństwa a nawet konkretnych osób, przytoczonych imiennie, jest filmik Paula Washera, baptysty, którego link podam na końcu. Proszę uwzględnić, że Paul Washer nie odrzuca Pawła a mimo to, odważył się na sąd. Przytoczę najlepszy fragment, bo on mi wiele wyjaśnił:

    Od 30 min.
    Możecie spojrzeć na wielu z tych teleewangelistów i przyjrzeć się ich życiu, oraz Ewangelii, którą rzekomo głoszą i możecie ich oznaczyć jako fałszywych proroków – natychmiast. Następnie Jezus mówi coś niezwykłego o nich, mówi On, że są oni jak wilki. Ich bogiem jest brzuch. Ale wyglądają jak owce. (…) Jak to możliwe? Przez ich pochlebczą, gładką mowę, która w tym wieku tolerancji sprawia, że myślisz, że są ludźmi najbardziej przepełnionymi miłością. Nigdy nie zaprotestują, nigdy nie wywołają skandalu, nie wejdą w konfrontację, nigdy nie powiedzą czegoś, co złości ludzi. ale mają gładki język węża. I schlebiają ludziom, dając cielesnym ludziom dokładnie to, czego PRAGNĄ. Pozwólcie, że powiem Wam coś o fałszywych nauczycielach. CZĘSTO MYŚLICIE, ŻE LUDZIE PADAJĄ OFIARĄ FAŁSZYWYCH NAUCZYCIELI. I W PEWNYM SENSIE MOŻE SIĘ TO CZASAMI ZDARZYĆ. ALE MYŚLĘ, ŻE GŁÓWNY TEMAT W PIŚMIE MÓWI O CZYMŚ PRZECIWNYM

    FAŁSZYWI NAUCZYCIELE SĄ BOŻYM SĄDEM NA LUDZI, KTÓRZY NIE CHCĄ BOGA, ALE W IMIĘ RELIGII CHCĄ DOSTAĆ WSZYSTKO, CZEGO PRAGNIE ICH CIELESNE SERCE. To dlatego Joel Osteen robi karierę. JEGO SŁUCHACZE NIE SĄ OFIARAMI, ON JEST SĄDEM BOGA NA NICH, BO ONI CHCĄ DOKŁADNIE TEGO, CZEGO ON CHCE, A TYM CZYMŚ NIE JEST BÓG.

    Jak dla mnie rewelacja. Wyjaśnia to niemal wszystko. Jeśli człowiek szczerze szuka Boga, zmieniają się pragnienia jego serca a wtedy Bóg nie będzie go sądził przez takich proroków i takie nauki. A żeby to w ogóle było możliwe, trzeba zacząć patrzeć, rozsądzać i osądzać. Nazywać rzeczy po imieniu, dla własnego dobra, i dla dobra innych. Pytaniem zasadniczym jest zatem: czego pragnę? czy na pewno Boga? Jeśli tak, Bóg zacznie otwierać moje oczy. Jeśli nie, pozostanę w ciemności. Ale będę się szczycił swoją wielkodusznością i (ułomną)miłością. Ale kogo mamy naśladować? Pana Isusa, czy Dalaj Lamę?

    Liked by 1 person

    Reply
    1. theredbrainbreakerkstian Post author

      Co do teorii Estery, to oczywiście – dyskutujmy – po to napisałem mojego kontrarta, aby dyskusję uruchomić, ale Estera nie zechciała jej podjąć, a to jej sprawa.
      Może to dzięki dyskusji natrafimy na ten brakujący element układanki?
      Co do tych słów, które zacytowałaś, to bardzo dobrze one oddają to co zrobił… Paweł z Tarsu. On dał ludziom to, czego oni pragną, a więc zbawienie i wolność w jednym. Paweł był pionierem tych wszystkich zwodniczych nauczycieli w owczych skórach, a inni są tylko jego naśladowcami. Tak samo jak i był pionierem krk.

      Liked by 1 person

      Reply
      1. Romek

        Zgadzam się z tym filmikiem i z tym co napisałaś Zaczekana. Ja od dłuźszego czasu właśnie to widzę i czuję i jestem o tym przekonany że my chrześciajanie różnych denominacji nie znamy prawdziwego Boga i jego charakteru.
        A jest to bardzo proste Bóg jest doskonały, Jezus przychodzac na ziemię nie może zmienić doskonałego Ojca i jego nauk i nie jest to jego celem, oddaje on za nas swoje życie i staje się naszym zbawicielem.
        Nauczania Pawłowe zawieraja w sobie dużo prawdy bo inaczej nie było by tak trudno z nich zrezygnować, jednak Krystian po mistrzowsku obnaża jego prawdziwe intencje i cele i wykonuje następny niezwykle waźny krok, na którego nie zdecydowali się Heniek i Mariusz, owszem podważyli niektóre nauki Pawła, jednak trzeba było iść dalej, ponieważ w przeciwnym razie nie dostaniemy większego poznania od Boga i będziemy tkwili w miejscu.
        A przecież już sam fakt iż Paweł ma być apostołem jakim trzynastym, dlaczego nie był uczniem Jezusa, dlaczego Jezus w tak dziwny niesłychany wręcz nieziemski sposób nawraca Pawła ( ale to wszystko wpisuje się w większa całość, bo Paweł celowo zamieszcza swoja historię, historię łotra w ewangeli Łukasza, one mi mówia iż żyj jak potrafisz nie musisz się liczyć z Bogiem oby tylko przed śmiercia się skruszyć i Pan Bóg ci wszystko wybaczy, a przecież sami wiemy jak ciężko nam zaniechać pewnych grzechów złych skłonnośći, jak trudno się dokopywać prawdy a tu Paweł w jednej chwili olśnienia badź łotr w jednej chwili skruchy może całkowicie odwrócić swój los, przecież to w nas wzbudza uczucie niesprawiedliwości po co mam się trudzić całe życie i przestrzegać prawa Boskiego skoro można na koniec za wszystko żałować i będzie tak samo dobrze (przypowieść o synu marnotrawnym).
        Źe ja tu na ta stronę trafiłem to nie przypadek, to prowadzenie Ducha Boźego.

        Liked by 1 person

        Reply
  6. walirlan

    Tak na marginesie człowiek, który odrzucił Pawła listy (oczywiście nie z własnej inicjatywy, ale poszedł słusznie za Henrykiem, bo zawsze robi to, co robi Henryk) stanowiące znaczną i ważną część tak zwanego Nowego Testamentu i Ewangelię Łukasza oraz Dzieje Apostolskie zastanawia się nagle jaki z Boga jest generał, który pozwala bezkarnie fałszować swoje rozkazy swojemu przeciwnikowi??????

    Ludzie, trzymajcie mnie, ba padnę!!!!

    Obłuda i głupota tego człowieka nie zna granic!!!!!!

    Całe dzisiejsze chrześcijaństwo, WSZYSTKIE KOŚCIOŁY I ZBORY – nieważne jak je zwać!!! oparte są na kłamstwie i fałszu dokonanym przez tego przeciwnika, a on zastanawia się jaki z Boga jest generał, że na to pozwolił??????

    Brak słów. Ten człowiek w ten sposób szydzi z Boga!!! Jeszcze niedawno sam czytał z wypiekami na twarzy natchnionego w jego mniemaniu Pawła, a teraz zgrywa się i udaje tak mądrego?

    Zarzuca on Krystianowi, że ukazuje on w swoich artykułach mądrość szatana i brak kontroli sytuacji przez Boga!!! A jeszcze niedawno czcił on mądrość szatana zawartą w ewangelii Łukasza, Dziejach Ap. i wszystkich listach Pawła!!!!!! I Bóg go przed tym nie obronił!!!

    Wciąż dziesiątki milionów “chrześcijan” tkwi w szponach tego kłamstwa, więc co panie Cyrylu? Czy to znaczy, że Bóg nie ma kontroli nad swoim słowem czy może to oznacza, że zwyczajnie w świecie, NIE JEST TO JEGO SŁOWO??? Jeszcze nie rozumiesz tego, co się stało i dlaczego Bóg na to pozwolił i wciąż pozwala???

    No właśnie jaki jest z Boga generał, że pozwolił BEZKARNIE fałszować swoje rozkazy swojemu przeciwnikowi? Cóż to za pytanie jeśli znamy fakty, które jeszcze niedawno były przed nami zakryte?

    W dalszym ciągu w ten sposób człowiek ten broni nauki o miłości do nieprzyjaciół cytując wersety, które mówią o miłości braterskiej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Tak on rozumuje to, co czyta.

    Like

    Reply
    1. theredbrainbreakerkstian Post author

      Chyba za bardzo dobieram się do dupy diabłu. Po Cyrylu spodziewałem się więcej. Czytałem wiele jego tekstów na forum zbawienie i wydawał mi się inteligentniejszy. Ale on ma problem nawet ze zrozumieniem, że jedzenie wieprza jest obrzydliwością, tak więc to o nim świadczy dobitnie, że się Boga nie boi. A ludzie, którzy się nie boją Boga są mi obcy. Bóg daje zrozumienie tylko tym, którzy się Go boją z miłości do Niego – trzeba się solidnie napracować, żeby Boga poznać. Cyryl jak widać jeszcze tej drogi nie przebył. Ponadto, on nie opiera się na księdze Henocha, traktuje ją jako apokryf niewiadomego pochodzenia. To wszystko razem do kupy o nim świadczy, a wnioski niech każdy wyciągnie sam. Szkoda że tak odjechał, bo nawet fajnie mi się z nim gadało przez pewien czas.

      Liked by 2 people

      Reply
  7. walirlan

    I jeszcze jedna rzecz, o której zapomniałem napisać w moim poście.

    Człowiek ten (Cyryl) pyta szyderczo próbując zdyskredytować Krystiana, jaki z Boga jest generał jeśli pozwala swojemu przeciwnikowi (szatanowi) bezkarnie fałszować swoje rozkazy?

    Czyżby zapomniał co Henryk wielokrotnie pisał na swoim forum o sfałszowaniu niemal całej Biblii przez masoretów?????

    Dlaczego Henryk udostępnił Biblię Mesjańską?????????????????????

    Ponieważ dzisiaj mamy tak strasznie sfałszowane przekłady biblijne, że nie mieści się to w głowie!!!

    Jeśli we wszystkim zgadza się z Henrykiem to tak samo uważa, że imię Jehowa jest demonicznym dodatkiem w wielu przekładach. To samo tyczy się Jahwe. To samo tyczy się Jezus (Jehoszua). To samo tyczy się wychwalajcie Jah. To samo tyczy się Amen…Można dodać wiele innych rzeczy takich jak kłamstwo jeśli chodzi w jakim języku oryginalnym była spisana Biblia…

    Jak to jest, że generał (Bóg) pozwolił szatanowi, aby ten posłużył się tekstami masoreckimi do zwiedzenia nas wszystkich??? Dlaczego teraz nagle wszyscy skłaniamy się raczej ku Septuagincie???

    Jak ktoś kto czyta artykuły Henryka na te wszystkie tematy i wie DOBRZE jak bardzo przez te lata sfałszowano Biblię NAGLE TERAZ KIEDY MU JEST TO WYGODNE zadaje takie pytania CO TO ZA BÓG, KTÓRY NA TO POZWOLIŁ, a dobrze wie, że właśnie na to Bóg pozwolił???, bo pisał o tym jego guru, Henryk?

    Ale jak ten sam temat porusza jego wróg (Krystian), który właśnie pisze o tym, co szatan zrobił z Biblią, to nagle jest to burzenie wiary innych i gorszenie maluczkich??? Henryk nikomu nie zburzył wiary jak demaskował fałszowanie Biblii NA OLBRZYMIĄ SKALĘ, ale jak to robi Krystian, to on burzy ich wiarę!

    A teraz aby pokazać jaki jest mądry, a Krystian głupi (do tego ten drugi rujnuje wiarę i gorszy maluczkich według tego pierwszego), pyta się jaki z Boga jest generał jeśli pozwala swojemu przeciwnikowi BEZKARNIE fałszować swoje rozkazy?

    Co to jest za człowiek? O co mu chodzi? Jak można być tak niekonsekwentnym i obłudnym?

    Po prostu takie zakłamanie i obłuda przechodzi moje zrozumienie! Brak mi słów.

    Liked by 1 person

    Reply
    1. Zaczekana

      Ja myślę, że czytanie Cyryla może zrobić niezłą sieczkę z mózgu jego czytelnikom.
      Nie wiem, skąd Cyryl czerpie swoje inspiracje do wyjaśniania wersetów, ale powoli brakuje mi cierpliwości….

      Cytuję Cyryla:
      “(28) I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w Gehennie.” Mat 10
      Ten wers pokazuje, kogo mamy się bać, szatana. Tak moim, bracia i siostry. Szatan, to upadły nie tyle anioł ale cherub, o którym pisze w Apokalipsie:

      Koniec cytatu.

      Za nic w świecie nie zrozumiem, dlaczego wg Cyryla tym, który może zniszczyć ciało i duszę w Gehennie, jest szatan a nie Bóg. Po prostu czasami myślę, że to jakiś zły sen i chcę się uszczypnąć, żeby w końcu się obudzić. Nie chcę już czytać tych wszystkich bredni nt. Słowa Bożego.

      Ja na prawdę żyłam w przekonaniu, że to Bóg będzie sądził, że to Bóg decyduje ostatecznie, co się dzieje z każdą duszą i wtrąca ją albo w ogień albo umieszcza w swoim Królestwie. Zresztą wynika to z Księgi Henocha. Dusze są przetrzymywane w różnych miejscach w oczekiwaniu na sąd. A sądzić będzie kto? Szatan? A wyrok wykona kto? Szatan?

      Wiedziałam, że diabeł może zabić ciało, ale że rozporządza sobie duszami tego nie wiedziałam. I tego nigdy nie przyjmę!

      Ja nie wiem, czy Cyryl ma świadomość, jak jego słowa brzmią! Bojaźń, którą należy odczuwać przed Bogiem, każe czytelnikom odczuwać względem szatana. To kogo on tak na prawdę czci?!

      Ale tak to jest, jak ktoś ma w głowie obraz Boga, który tylko głaszcze, miłuje i do gniewu absolutnie nie jest zdolny. Obraz fałszywego Boga. Boga New Age. Tak to jest, jak się zamyka oczy, kiedy czyta się ST i nie widzi się Boga surowego, karzącego, Boga prawdziwego! Tak to jest, jak się przyjmuje wszystko, co pojawiło się w Ewangeliach synoptycznych, bez konfrontowania tego z prawdziwym charakterem Boga, który jest w ST…. Po prostu płakać się chce!

      Gwoli wyjaśnienia, Cyrylu, ja odczuwam bojaźń przed Bogiem. Boję się Jego gniewu, Jego sądu i nie chcę znaleźć się w Jego rękach jako grzesznik bez Zbawiciela. Szatana się nie boję i wiem, że muszę odważnie stawić mu czoła. Jak każdy człowiek boję się bólu, cierpienia, widoku cierpiących moich dzieci, gdyby przyszło im/nam kiedyś umierać za wiarę, ale staram się każdego dnia przepracować taką ewentualność w duchu i w wyobraźni, aby w razie czego znaleźć w sobie dość odwagi, żeby bezczelnie spojrzeć “diabłu” w twarz i umrzeć na chwałę Boga! Bo boję się Boga! Nie diabła! I nie ucz Twoich czytelników takich bzdur, bo kiedyś odpowiesz za to przed Bogiem!

      Rzadko zaglądam na blog Cyryla. Wystarczy mi to, co poczytam tutaj. Nie wiem, co mnie dzisiaj pokusiło. Ale jestem pełna podziwu, że Henryk na coś takiego pozwala. W końcu Cyryl na każdym kroku podpiera się autorytetem Henryka. Jestem chora od czytania takich bredni…

      Liked by 1 person

      Reply
      1. walirlan

        Dzisiaj ten facet opublikował nową wypocinę, coś na temat kobiet. I proszę zobaczyć wstęp, który natychmiast ujawnia kim on jest:

        “Zobaczcie jak funkcjonuje świat szatana. W islam, uznaje kobietę za źródło niepokoju społecznego, anarchii, dlatego nakazuje mężczyznom niewolnic kobiety i być wobec nich agresywnym i złym. Islam, został przez szatana tak wymyślny aby m.in. wywoływać agresję mężczyzn wobec kobiet.”

        Zobaczcie ile błędów gramatycznych, składniowych i ortograficznych już na samym wstępie! Z resztą pisałem o tym w innym poście dając ogrom przykładów.

        Mój wniosek jest taki, że gdyby był on najbardziej szczerym poszukiwaczem “prawdy” na temat Boga i Biblii, to pisząc o Nim w ten sposób obrażałby Go niebywale.

        Człowiek, który aspiruje do tego, żeby pouczać innych na temat Boga powiniem posługiwać się poprawną polszczyzną. Jeśli ma z tym problemy, to powinien poprosić kogoś najpierw o sprawdzenie błędów jeśli sam tego nie potrafi uczynić. Ale uczciwość raczej nakazuje, że człowiek tak prymitywny, o tak słabym wykształceniu jak pan Cyryl, w żadnym razie nie powinien pisać, a tym bardziej pouczać innych ludzi na Boże sprawy.

        Krystian próbował go usprawiedliwiać w jakiś sposób, ale ja wykazałem, że nie ma żadnego usprawiedliwienia w tym temacie.

        @Zaczekana:

        mam dla Ciebie propozycję! Przestań wchodzić na tego bloga! Ja zrobię to samo i Ci to obiecuję. To jest jakiś chory człowiek. Wszystko pisze na odwrót, przeciwko Bogu i Isusowi i przeciw naukom ST. Teraz sobie uświadomiłem, że poprzez wchodzenie na jego blog dajemy mu motywację, żeby dalej produkował te diabelskie wypociny. W ten sposób karmimy go, karmimy jego ego, dajemy mu poczucie ważności, a tego nie wolno robić.

        Również sami tracimy niepotrzebnie spokój i nerwy. Skoro nie chcesz czytać tych bredni, to nie rób tego. Ja też tego nie będę robił!!!

        Jasne, czasem trzeba wiedzieć, co wrogowie Boga piszą, jakie pułapki zastawiają, itd. Ale ten blog jest tak żałosny pod każdym względem, że NAPRAWDĘ szkoda na niego naszego czasu.

        Ale zastanów się czego można wymagać od ludzi, którzy MIŁOŚĆ DO NIEPRZYJACIÓŁ I PRZEŚLADOWCÓW stawiają jako najważniejszą naukę, której powinniśmy się trzymać?

        Czego wymagać od ludzi, dla których MIŁOŚĆ DO NIEPRZYJACIÓŁ I PRZEŚLADOWCÓW jest ważniejsza od miłości do Boga, Isusa, bliskich nam osób i naszych bliźnich? Czego wymagać od ludzi, którzy nauczają, że ta nauka jest esencją nauk naszego Pana, Isusa?

        Czego wymagać od ludzi, którzy obłudnie, z pełną premedytacją, głośno nawołują innych do przestrzegania diabelskiej nauki, KTÓREJ SAMI NIE STOSUJĄ?

        Popatrz, ci ludzie nie są nawet w stanie miłować ludzi, którzy nie zgadzają się z tą szatańską nauką, a których znają tylko z Internetu!!! Zobacz ile w nich pogardy do nas? A jednocześnie chcą nas przekonać, ŻE W OBLICZU RAŻĄCEJ NIESPRAWIEDLIWOŚCI, CIERPIENIA, BESTIALSKIEGO MORDOWANIA ICH SAMYCH I ICH BLISKICH, BĘDĄ MIŁOWAĆ SWOICH NIEPRZYJACIÓŁ I PRZEŚLADOWCÓW, BŁOGOSŁAWIĆ ICH, I MODLIĆ SIĘ ZA NICH!!!!!!!!!!

        Zobacz w jak małej próbie – ARGUMENTY PRZEZ INTERNET!!! – nie są w stanie tej nauki stosować?????!!!!!! Czyż to nie ukazuje prawdziwy CHARAKTER TAKIEGO CZŁOWIEKA?

        Doszło do tego, że zarzucają nam opętanie przez demony! Brak im argumentów i posługują się najobrzydliwszą formą sądu i szantażu, jaką możemy sobie dzisiaj wyobrazić. Oczywiście w ten sposób łamią następne słowa z kazania na Górze, o tym, aby nie sądzić.

        Pan Cyryl w zawoalowany sposób nazwał mnie głupcem w swoich komentarzach, ale oczywiście CHCE MNIE PRZEKONAĆ, że sam stosuje się do słynnych słów z tego kazania:

        Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: “Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego.

        Raka znaczy między innymi pusta głowo. Zarzucając mi brak logiki, brak słów, BRAK ROZUMU, brak zrozumienia słowa Bożego, wmawianie mi, że łykam każde słowo ślepego przewodnika ślepych, że piszę wyuczone regułki ze szkoły, itd, człowiek ten DAJE ŚWIADECTWO, że podlega karze Gehenny (piekła ognistego), BO SAM NIE STOSUJE SIĘ DO SŁÓW, które przypisuje Isusowi!!!

        Jeśli wierzy, że Isus wypowiedział te słowa, to powinien ich przestrzegać, JEŚLI ZAPEWNIA INNYCH, że Isus je wypowiedział, TYM BARDZIEJ POWINIEN ICH PRZESTRZEGAĆ DAJĄC PRZYKŁAD INNYM.

        Obłuda, zakłamanie, bezczelność tego faceta jest niewyobrażalna.

        Ale takie są OWOCE tych ludzi, którzy przypisują jakieś słowa Isusowi, naszemu Panu, A SAMI POTEM W PRAKTYCE ICH NIE STOSUJĄ. Dlatego takich ludzi trzeba zostawić.

        Ja wywaliłem link do jego szatańskiego bloga ze swojej zakładki! Precz z satanistami!

        Like

        Reply
      2. Zaczekana

        Walirlan,
        byłam na blogu Cyryla trzeci raz, tym razem z powodu Twojego pisania o nim :). To, co Ty tutaj przeniesiesz z jego bloga, jest wystarczające, żeby wiedzieć, że szkoda czasu na czytanie Cyryla. Przeczytałam tylko tytuły jego artów i tę “perełkę” wyłapałam w pierwszych kilku zdaniach. Zacytowałam tutaj, żeby potwierdzić, że wesoło nie jest…i na tym koniec 🙂 Sama chciałam Ci to zaproponować, żebyś dał sobie spokój, bo on nie zamierza przestać pisać i będziemy zaraz mieli kopię Cyryla blogu tutaj 🙂 Ale tak jak Ty, na widok takie rażącej “perełki”, nie powstrzymałam się od komentarza :D. Dlatego umówmy się, że od dzisiaj żaden z nas tam nie zagląda i nawzajem się wspieramy w tych trudnych dla nas chwilach pokusy 😀

        Poza tym, Cyryl pisze bardziej dla Henia, żeby się jemu przypodobać, u niego zyskać uznanie. Zawsze będzie pisał przeciwko Krystianowi, Mariuszowi, nam/wam…Jemu nie chodzi o prawdę, ale z jakiegoś powodu Henryk stał się jego duchowym ojcem. Bardzo trudno wyplenić pawłowe nauki, które przez lata utwierdzały ludzi w przekonaniu, że ten, kto “ich zrodził z ducha”, jest ich “duchowym ojcem” i że takiego winni posiadać. Ja sama nie raz “uciekałam” przed takimi, którzy po kilku rozmowach ze mną, w których grzecznie przytakiwałam, słuchałam, czytałam a w duchu ważyłam i rozważałam, nagle uzurpowali sobie jakieś ojcowskie prawa do mnie! Jeden mi wręcz wykrzyczał, po tym jak w końcu podsumowałam jego nauki i wskazałam, co mi w nich nie pasuje: to ja cię zrodziłem! To tak mi się odwdzięczasz za moje modlitwy o Ciebie?!

        Odcięłam się od niego natychmiast, chociaż później przepraszał, zawsze pomna słów Pana Isua, że nikogo nie mamy nazywać swoim ojcem, bo Ojca mamy jednego. Cyryl wzbudza we mnie współczucie, bo jest bardzo niedojrzały i infantylny zarówno w pisaniu, jak w podejściu do wiary, do prawdy i do Boga. Zostawmy go. Niech się chłopina produkuje, szkoda tylko tych, których ogłupia. Ale… owce Pana raczej tego nie przyjmą… Więc niech sobie pisze dla dzikich, ślepych owieczek. One też głód odczuwają, pokarmu potrzebują 🙂 …duchowej strawy 🙂
        Pozdrawiam 🙂

        Liked by 1 person

        Reply
      3. walirlan

        @ Zaczekana, umowa stoi! I bardzo się z tego cieszę. Trzeba się wspierać i chronić przed różnego rodzaju zagrożeniami ze strony złych ludzi.

        W wypadku tego żałosnego Cyryla to ja nie wiem czy on jest zły czy raczej głupi, albo jedno i drugie jakoś się wzajemnie nałożyło. To dziwny przypadek. To jakiś wybryk natury.

        Wiesz co? Na początku czytałem jego bloga z ciekawości. Było to dla mnie doświadczenie, bo poznałem wielu ludzi, którzy byli na blogu Henryka i chciałem poznać ich poglądy i zrozumieć dzielące ich różnice. Wy wszyscy znacie się od paru lat, a ja was poznałem jakieś dwa miesiące temu. Jedynie wcześniej znałem Henryka blog – Zbawienie i czasem go czytałem.

        Czytałem te jego (Cyryla) wypociny (szybko zobaczyłem żałosny poziom jego artykułów), bo zastanawiałem się jak nisko może upaść człowiek, który chce za wszelką cenę być “nauczycielem słowa Bożego”. Na początku nawet nie wiedziałem, że to taki mały człowieczek naśladujący i za wszelką cenę chcący przypodobać się Henrykowi klakierek.

        Ale wczoraj po twoim poście zrozumiałem, że na takie WYMIOCINY, RZYGOWINY czy zwyczajnie rzygi szkoda czasu i moich nerwów. Dokładnie czuję to samo. OBURZENIE.

        Już na samym początku czytania jego artykułów robiło mi się mdło! I nie tylko chodziło tutaj o rażącą nieznajomość polskiej gramatyki, składni czy ortografii. Oczywiście to było rażące i nie pozwalało się w ogóle skupić na treści. Ale nawet jak to się jakimś cudem udało to i tak jego poglądy okazywały się chorym wymysłem małego człowieka.

        Oczywiście ten śmieszny facecik powie, że jesteśmy towarzystwem wzajemnej adoracji, że ślepo podążamy za ślepym przewodnikiem, Krystianem, a tak wcale nie jest. Ja nie podążam za nikim dlatego czytam wszystko, co się da czytać, aby nad czymś się zastanowić i coś pożytecznego wyciągnąć dla siebie. Lubię czytać materiał na blogu Mariusza i też są tam ciekawe i budujące rzeczy. Nie ze wszystkim się zgadzam i nie podoba mi się cenzura na jego blogu dlatego już tam niczego więcej nie napiszę.

        Krystian ma fajne podejście jeśli chodzi o jego drogę poznawania Boga i prawdy. Również kiedyś bardzo podobało mi się podejście Henryka. Ostatnio coś się zmieniło i nie podoba mi się jego demonizowanie ludzi, którzy odrzucili szatańską naukę o miłości do nieprzyjaciół i prześladowców.

        Mam nadzieję, że kiedyś przyzna się do błędu i na pewno już dzisiaj Henryk żałuje, że zabrnął tak głupio w tę naukę. Wydaje mi się, że on sam dobrze wie, że to nie jest nauka od Boga, ale boi się stracić twarz. Może potrzebuje więcej czasu. Tego nie wiemy.

        Mamy taką naturę daną nam przez Boga, że nie jesteśmy w stanie kochać wszystkich ludzi, A TYM BARDZIEJ NASZYCH WROGÓW, NIEPRZYJACIÓŁ I PRZEŚLADOWCÓW. Życie to pokazuje jednoznacznie.

        Ja zawsze staram się być miły dla ludzi (nie oznacza to, że im słodzę jak jakiś idiota), nikomu nie szkodzić w żaden sposób, staram się traktować ludzi z szacunkiem, ALE NIE KOCHAM ICH TAK JAK NAJBLIŻSZYCH MI LUDZI. To jest nierealne i nielogiczne. Jak mogę to komuś pomogę, ale nie dam się nabrać na oddawanie czy pożyczanie im wszystkiego kiedykolwiek oni czegoś ode mnie chcą. To by doprowadziło mnie do samozniszczenia, do zniszczenia mojej rodziny.

        Oczywiście ten cały Cyrylek ślepo podąża za Henrykiem i tak jak zaznaczyłem wcześniej – jeśli Henryk zrozumie swój błąd i napisze artykuł o prawdziwym pochodzeniu nauki o miłości do nieprzyjaciół, to ten chłopiec szybko mu przyzna rację. To taki mierny i bez klasy klakier.

        Również nie martwię się o tych, którzy czytają jego żałosne artykuliki. Każdy mądry i duchowo nastawiony człowiek szybko rozezna się, że jest to obrzydliwa i odciągająca od prawdziwego Boga szatańska papka. A jeśli komuś to obrzydliwstwo się podoba to nam nic do tego. Ludzie lubią czytać i oglądać różnego rodzaju bzdury i my nie możemy im tego zabronić.

        Jeśli komuś rzygowiny Cyryla się podobają, to świadczy to wyłącznie o niskim poziomie i niskich oczekiwaniach takich ludzi.

        Like

        Reply
  8. Anita

    Witajcie!
    Z Twoim blogiem jestem bardzo mocno emocjonalnie związana, chociaż nie przeczytałam jeszcze wszystkich Twoich artykułów Krystianie, postanowiłam jednak podzielić się swoją refleksją dotyczącą tego artykułu. Resztę oczywiście też przeczytam 🙂

    Zacznijmy od cytatu:
    „33. Słyszeliście także, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, ale dotrzymasz Panu przysiąg swoich. 34. A Ja wam powiadam, abyście w ogóle nie przysięgali ani na niebo, gdyż jest tronem Boga, 35. ani na ziemię, gdyż jest podnóżkiem stóp jego, ani na Jerozolimę, gdyż jest miastem wielkiego króla; 36. ani na głowę swoją nie będziesz przysięgał, gdyż nie możesz uczynić nawet jednego włosa białym lub czarnym. 37. Niechaj więc mowa wasza będzie: Tak – tak, nie – nie, bo co ponadto jest, to jest od złego.”

    Przyszło mi do głowy, że może chodzi o to, że Jezus uczył, żeby żyć tak, żeby NIE TRZEBA BYŁO PRZYSIĘGAĆ!?
    „Niechaj więc mowa wasza będzie: Tak – tak, nie – nie, bo co ponadto jest, to jest od złego.” – jeśli ludzie posługują się prawdą, to nie ma miejsca na kłamstwo, nie trzeba się też usprawiedliwiać. Wydaje mi się, że może do tego nawoływał. Chociaż to ogromne wyzwanie i patrząc z perspektywy dziejów ludzkości niemal niewykonalne, ale może WŁAŚNIE O TO MU CHODZIŁO? ( `Ludzie, ogarnijcie się, żyjcie tak, żebyście nie musieli niczego udowadniać, bronić się, czy szukać alibi. Żyjcie uczciwie, posługujcie się prawdą, niech wasze czyny będą jednoznaczne.` ).

    Myślę sobie, że to przypomina taką sytuację, gdy alkoholik po kolejnym upadku obiecuje, `że od teraz to już ani kropelki, nawet nie spojrzy na alkohol i zaklina się na Boga samego, że obietnicy dotrzyma`. A Chrystus mu na to: `Człowieku, przestań obiecywać i przyrzekać, a już zwłaszcza na Boga i Jego dzieła, bo to Mu uwłacza. Weź się za siebie i zamiast gadać, RÓB to, o czym gadasz` – Wybaczcie mi taką trywializację, ale chciałam w ten sposób wyraźnie przedstawić swoją interpretację.

    Bogu należy się szacunek i takie mówienie, że `nie, to nie ja wzięłam te ciastka, no jak Boga kocham!` jest wysoce naganne, a spójrzcie jak często się takimi gotowcami posługujemy! Czemu mieszać Boga w sprawy tak mało ważne? W sposób, który mu ubliża?
    (tak na marginesie kojarzycie tekst przysięgi małżeńskiej wypowiadanej podczas ślubu w krk?
    „Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy święci.” – niby Pan Bóg taki wszechmogący, ale wszyscy święci muszą też dopomóc…)

    A co myślicie o tym:
    „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą.”
    – no cóż, przecież jeśli byłaby to miara sprawiedliwa, to co byłoby złego w sądzeniu? „jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą.”
    Żeby ta wypowiedz miała sens i była spójna z nauką, która płynie z Tory, to wg mnie powinna wyglądać tak:
    Nie sądźcie niesprawiedliwie, abyście nie byli sądzeni niesprawiedliwie. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą.

    A ten fragment:

    „I nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, i nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni, odpuszczajcie, a dostąpicie odpuszczenia.” – Tego to już totalnie nie rozumiem. Chodzi o wyrachowanie? O asekurację? `no to ja będę dla wszystkich dobra i miła, bo mi się to opłaca, bo wtedy inni, żeby się odwdzięczyć też tacy będą dla mnie?????`

    Jaka jest w ogóle definicja sądzenia? Trudność polega na tym, że wspomniane cytaty są tak ogólne, że można je interpretować na 1000 sposobów, a już zwłaszcza w oderwaniu od Tory. A to właśnie tam – tak myślę – jest źródło definicji (sprawiedliwego=właściwego) sądzenia, czyli takiego, jakiego oczekuje od nas Bóg i jakim sam się posługuje względem nas. Muszą być jasno określone reguły, Bóg tak wiele nam daje, ale też i od nas czegoś wymaga. Określił to, nadając prawo, które jest jasne i przejrzyste – problem polega na tym, że nie zawsze jesteśmy w stanie je prawidłowo odczytać – czy to z naszej niewiedzy i niewystarczającego jeszcze poznania, czy też w wyniku manipulacji tekstem Biblii i braku możliwości dotarcia do nieskalanego oryginału. Ale ja wierzę, że Bóg takie reguły określił. Jeśli uda nam się jak najwięcej odczytać i poprawnie zinterpretować, a następnie wcielić je w życie i przestrzegać ich, to w nagrodę da nam życie wieczne, można powiedzieć, że sobie je wypracujemy, zasłużymy na nie wierząc w Boga i wierząc Bogu oraz z miłości do niego przestrzegając Jego prawa. Uważam, że Chrystus – nasz Zbawiciel jest kontynuatorem Bożego planu. Chrystusa postępowanie z pewnością nie wykraczało poza to, co mówił Bóg. Uważam, że są jednomyślni i nie wierzę, że Chrystus zmieniał sobie to, co Bóg przed tysięcy laty ustalił i co przepowiadał przez proroków. Tak samo „Nowy Testament” nie unieważnia „Starego Testamentu”, jest tylko kontynuacją tego, co było. Z resztą o sztuczności tego podziału była już mowa na Twoim blogu.

    Co do sądzenia – jeśli wiem na czym polega fałszowanie w muzyce, wiem, w jaki sposób odróżnić, kto śpiewa czysto, to jestem w stanie ocenić, kto fałszuje, a kto nie. Ta wiedza, czy umiejętności sprawiają, że jestem w stanie ocenić – osądzić (opierając się na uczciwych i jasno określonych zasadach), czy ktoś fałszuje, albo czy gra czysto. Jak znam tabliczkę mnożenia to wiem, czy prawdą, czy fałszem jest to, że 5×5 to 45. Założenie jest takie, że opieramy się na uczciwości i jasnych regułach. No ale jeśli mi się nie chce wkuwać tabliczki mnożenia, to wtedy wygodnie jest przyjąć taktykę „nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”. Liczę na „zmowę milczenia”,„układ” – umawiam się z innymi, `dobra, to ja nie widzę waszych błędów, wy moich i każdy dostaje piątkę ze sprawdzianu.`

    Śmiem twierdzić, ze Bóg nie wymaga od nas, abyśmy przymykali oko na grzechy innych z obawy o to, że i nam ktoś błąd wytknie. Albo ograniczał nasze moralne prawo do uczciwej oceny postępowania innych ludzi tylko dlatego, że sami jesteśmy grzeszni. Uważam, że Bóg oczekuje od nas przestrzegania prawa, dążenia do tego, byśmy żyli prawdzie i uczciwości, byli dla siebie wsparciem w tej drodze. Jeśli zaczynam błądzić w życiu to chciałabym, żeby znalazł się przy mnie ktoś, kto mi powie `Kobiecinko, spójrz łamiesz Boże prawo, zastanów się jakie konsekwencje przyniosą Twoje czyny! Jesteś dla mnie ważna i przykro mi patrzeć, jak błądzisz!`
    Wspaniale jest mieć wsparcie w osobach, które są z Tobą szczere i wskazują uwagę na Twoje błędy PO TO, ŻEBYŚ ZACZĘŁA BŁĘDÓW UNIKAĆ, a nie po to, by Cię zmiażdżyć i udowodnić jak beznadziejna jesteś.

    Czyli mamy dwie postawy. A właściwie trzy postawy:
    1. Uczciwe sądzenie (napominanie, ocenianie) – z miłości do Bożego prawa i z chęci pomocy bliźniemu
    2. Niesprawiedliwe sądzenie (napominanie, ocenianie) – takie, które ma na celu potępienie grzesznika i wytknięcie mu błędu dla własnej satysfakcji lub chęci pognębienia bliźniego
    3. Ja nic nie wiem – czyli nic nie wiedziałem, nic nie słyszałem – lepiej się nie wtrącać, po co się mieszać, to nie moja sprawa. Lepiej się nie będę wychylać, bo jeszcze znajdą haka na mnie i mi się oberwie.

    Chcę jeszcze dodać, że bardzo się cieszę, że piszesz tego bloga Krystianie za co Ci dziękuję, dziękuję też za to że jesteście Wy – Komentujący, Wasze przemyślenia, rozmowy i dysputy, sprawiają, że ta strona “żyje”. To wszystko razem prowokuje do myślenia i analizy własnego postępowania. Pozdrawiam

    Liked by 1 person

    Reply
    1. theredbrainbreakerkstian Post author

      Anito,
      Całe kazanie na górze należy rozpatrywać w odniesieniu do Tory, bo najwyraźniej intencją autora była zmiana Prawa i stworzenie podstaw do utworzenia nowej religii – chrześcijaństwa. Każdy z nas może mieć swoje przypuszczenia o co tak naprawdę chodziło Mesjaszowi, ale ile ludzi tyle pomysłów, a zamysł autora tych słów był jeden: robimy nowe pawłowe prawo jak już wypraliśmy ludziom mózgi, że mamy nowe przymierze. Dlatego od razu podałem te fragmenty Tory, z którymi należy porównywać owe kontrowersyjne słowa.
      Co do “nie sądźcie” to jak najbardziej się zgadzam z Twoimi przemyśleniami i ja pragnął bym mieć wokół siebie ludzi, którzy mnie SĄDZĄ na podstawie TORY. Wtedy moja droga do Boga byłaby krótsza i mniej wyboista, po prostu łatwiejsza. I Bóg o tym oczywiście wie, stąd nakazał wzajemne sądzenie.
      Dzięki za fajny wpis i miłe słowa. Pozdrawiam 🙂

      Like

      Reply
  9. walirlan

    Witaj Anito,

    zanim Krystian Ci odpowie to ja podzielę się z Tobą moimi przemyśleniami na to, co napisałaś.
    Na temat przysięgania piszesz, że może chodzi o to, że Chrystus uczył, żeby żyć tak, żeby NIE TRZEBA BYŁO PRZYSIĘGAĆ! Sugerujesz, że On nawoływał: Ludzie, ogarnijcie się, żyjcie tak, żebyście nie musieli niczego udowadniać, bronić się, czy szukać alibi. Żyjcie uczciwie, posługujcie się prawdą, niech wasze czyny będą jednoznaczne.`

    Problem w tym ,że niezależnie od tego jak my żyjemy, choćby jak NAJBARDZIEJ UCZCIWIE potrafimy, to nie od nas zależy czy musimy udowadniać naszą uczciwiość, bronić się, czy szukać albia, TYLKO OD INNYCH! Mam nadzieję, że rozumiesz, co chcę powiedzieć. To nie my sami poddajemy naszą WŁASNĄ uczciwość i prawdomówność w jakiejś kwestii, tylko robią to inne osoby.

    Podam przykład dla wyjaśnienia tej kwestii.

    Otóż jestem uczciwym człowiekiem i żyję uczciwie, posługuję się prawdą i moje czyny są jednoznaczne. Bóg o tym wie i wie o tym Chrystus. Problem jest w tym, że ludzie o tym nie wiedzą albo wiedzą to, a złośliwie lub oszczerczo mogą nam przypisywać kłamstwo czy mówienie nieprawdy!

    I w takiej właśnie sytuacji (KOMPLETNIE NIEZALEŻNEJ OD NAS – CHOĆ ŻYJEMY UCZCIWIE I JESTEŚMY PRAWDOMÓWNI) możemy podeprzeć się przysięgą na największy autorytet dla nas możliwy – BOGA. Skoro jesteśmy uczciwi, prawdomówni, a nasze czyny są zawsze jednoznaczne, to w takim momencie nie ma innej możliwości aniżeli przysięga na Boga, no bo nie możemy przysięgać na samego siebie jeśli ktoś poddaje w wątpliwość naszą uczciwość i prawdomówność.

    I TAK ZAWSZE BYŁO OD STAROŻYTNOŚCI. Bóg nie miał nic przeciwko temu i przysięganie na JEGO AUTORYTET gdy się jest prawym i uczciwym człowiekiem nie jest żadnym grzechem przeciwko Niemu.

    Jeśli ja mówię prawdę to nie ma miejsca na kłamstwo. Ale to nie zmienia faktu, że właśnie wtedy ktoś może mi zarzucać kłamstwo. I co wtedy?

    To są bardzo złożone kwestie.

    Ale najważniejsze jest to czy Isus przyszedł na ziemię jako Mesjasz po to, aby cokolwiek zmienić z przykazań Boga lub zmienić ich znaczenie. Właśnie coś takiego by wynikało z kazania na Górze.

    Przykazania dane przez Boga są jasne, jednoznaczne i niezawiłe w interpretacji. Z dalszej części twojego posta wynika, że sama miałabyś duże problemy ze zrozumieniem wielu nauk rzekomo wypowiedzianych przez Isusa. No właśnie całe “chrześcijaństwo” ma dokładnie takie same problemy. Dlatego jest ciągle gdybanie, różne interpretacje, różne wyjaśnienia, dlatego mamy tysiące kościołów i zborów twierdzących, że wywodzą się od Chrystusa. Dlatego ludzie niemal w stu procentach lekceważą słowa z kazania na Górze, a jednocześnie dalej uważają się za wyznawców Chrystusa, itd.

    Like

    Reply
  10. monika8000

    Jestem coraz bardziej przekonana, że Henryk i Cyryl bronią ew. Mateusza tylko na przekór, bez jakiegokolwiek głębszego przekonania, a wręcz odwrotnie, oni sami albo w zakłąmaniu albo w ignorancji piszą swoje posty dokładnie przeciwko miłowaniu nieprzyjaciół…
    Oto Cyryla ostatnie przemyślenia w temacie http://www.zbawieniecom.fora.pl/sekcja-priorytetowa,29/nowa-chronologia-czyli-dodane-300-lat-historii,1834-45.html#32967

    ” Szatanowi nie udało się odwieść Słowian od ewangelii. A zatem stworzył islam dla potomków Islamela, aby Ci zaatakowali Słowian i inne tereny rasy Białej – Izraela.

    Zobaczmy Słowianie pomimo wojen z Germanami – i papiestwem oraz Cesarstwem Bizantyjskim, zawsze występowali w obronie, innych białych narodów przeciwko islamistom. Przecież Imperium Osmańskie pokonała koalicja państw Niemieckich, Rzeczpospolitej i Rosji.
    (…)
    Zapewne Słowianie wystąpili wcześniej obronie innych plemion Izraela – rasy białej Hunom.
    Tak naprawdę po zmartwychwstaniu władca nad narodami i królami szatana została bardzo mocno ograniczona. Zapewne sam Bóg, inspirował swój lud aby pomimo wewnętrznych wojen zawsze występowali przeciwko swojemu wspólnemu wrogowi.
    A spoiwem okazały się Ewangelie Isusa Chrystusa.
    To one zjednoczyły rasę białą – Izrael, pomimo tego, że rządzili nimi często fałszywi pasterze.
    Szatan po prostu starał się zakryć dowody mocy Boga, jakie ten dokonał – dla zaginionego ludu Izraela. ”

    Skrótowo Cyryl napisał:
    Słowianie zawsze WYSTĘPOWALI W OBRONIE innych plemion Izraela…
    BÓG INSPIROWAŁ SWÓJ LUD DO WOJNY przeciwko wspólnemu wrogowi!
    A SPOIWEM do tego okazały się ewangelie…

    Jak to? Przecież ewangelia Mateusza mówi zupełnie co innego:
    Mat5:44 “Kochajcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują,”
    Mat5:39 “jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi”

    Jak więc to według Cyryla Bóg mógł inspirować Słowian do walki, obrony i wojny?
    Widzicie, jak to nie trzeba długo czekać aby Prawda sama wypłynęła na wierzch…

    Like

    Reply
    1. theredbrainbreakerkstian Post author

      Monia
      Nieźle to wynalazłaś. Zwróciłaś uwagę na coś bardzo szczególnego. Moglibyśmy tak “przelecieć” wszystkie posty Heńka, Cyryla czy kogokolwiek, kto wyznaje miłość do nieprzyjaciół i spodziewam się, że w co 5 (?) poście byśmy odnaleźli dowód na to, że oni sami tej nauki nie przestrzegają. Bo to jest po prostu niemożliwe. To jest tak irracjonalne…
      Jak czytam takie wypowiedzi, to z jednej strony mi żal tych, którzy to piszą, bo są zwiedzeni, ale z drugiej strony ciśnie mi się na buźkę śmiech… W tym diabelskim świecie jest tak mało rozrywek, które mnie cieszą, ale akurat to przebija wiele z nich. Prawda sama wypływa, tak jak napisałaś… I tutaj dobrze jest podkreślić to, że jak początkowo nie wiemy jak poradzić sobie z jakimś problemem, to można go odłożyć na półkę… Jak skończy się burza, to zostaje czysta, obmyta prawda – tak jak w tym przypadku.
      Natomiast w wypowiedzi Cyryla znajduje się totalna sprzeczność i nie mogę pojąć – jak można tego nie dostrzegać. Tak jakby sam zastawił na siebie pułapkę, w którą wpadł. Wiele już było pisane tutaj na jego temat…

      Like

      Reply
  11. Tomasz

    Skoro Jezus powiedział:
    (24) Nie sądźcie z pozoru, ale sądźcie sprawiedliwie. Jana 7
    To znaczy, że można sądzić.

    Zobaczmy co jest dalej, bo wg mnie kontekst oddaje znaczenie:
    (1) Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. (2) Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą. (3) A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? (4) Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? (5) Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego. Mat, 7

    Źdźbło, belka:
    Jeżeli ktoś chce pouczać innych w grzechu w którym sam trwa, to taki ktoś jest hipokrytą, obłudnikiem. Tacy ludzie są tylko nastawieni na pouczanie innych, a nie chcą widzieć siebie. Człowiek który poucza innych, a sam siebie nie potrafi. (3,4)
    ”Nie sądźcie”, bo jeśli ktoś wie jak naprawdę żyjesz, stanie się to dla Ciebie hańbą, publiczną zniewagą. Ludzka wścibskość a nawet sprawiedliwy Boży osąd przez szyderstwo innych jest nie miłą ale jak najbardziej słuszną sprawą. (1,2)
    Na samym końcu jest zalecenie do sądzenia w kolejności by wpierw spojrzeć na siebie czy sam nie popełniam tego grzechu, by później móc wyjąć źdźbło u brata który np. nie ma takiego poznania. (5)

    Jeżeli Jezus sam sądził wielokrotnie to jak można mówić że Pismo uczy żeby nie sądzić? Jezus mówił o sądzeniu sprawiedliwym (Jana 7, 24) I znamy konsekwencje nie sądzenia (Ezechiel 3 i 33).
    Całego problemu dostarcza czytanie Biblii z podziałem na wersety i ucinaniem kontekstów. Trzeba czytać co jest wcześniej i później. Podziały na wersety, rozdziały, są często robione w nieodp. miejscu a dopisane tytuły śmieszne.

    Like

    Reply
    1. Brain Breaker Post author

      Tomaszu

      Dałeś przykład pięknej sprzeczności pomiędzy “ewangeliami”. Wiesz dlaczego do tego doszło? Bo one były spisywane po sobie i posłużono się nimi aby konsekwentnie zrobić z jezusa Boga. M. in. dlatego są niespójne.

      Też byłem na tym etapie. To jest normalne, że szukamy w chrystusie kogoś, kto nam odpowiada do naszej wizji, bo mamy go wszczepionego w świadomość od maleńkości. Przez to, że ewangelie są niespójne, to dają każdemu możliwość wiary w “swojego wymyślonego jezusa”. Tych jezusów jest milion, każdy wierzy w swojego.

      Też uważałem, że np. wcale nie kazał nam kochać nieprzyjaciół (część 7) itd.

      Jeżeli założę, że masz rację co do “kontekstu” i faktycznie jezus nauczał, aby sądzić pod warunkiem, że
      sami jesteśmy wolni od grzechu (czyli wyjęliśmy belkę ze swojego oka), to…

      JUŻ SAMO TO RÓWNIEŻ GODZI W TORĘ.

      W Torze nie było czegoś takiego. Choćbyś sam grzeszył, to masz prawo osądzić innego. Sądzenie jest nakazem Tory. Bóg nie postawił nam żadnych dodatkowych warunków określających kto może sądzić a kto nie. W sądzie był obowiązek mówienia prawdy – osądzania i koniec.
      Wyobraź sobie, że 2 osoby, które potajemnie grzeszą np. cudzołóstwem stają się świadkami cudzołóstwa.
      Czy wobec tego ich zeznanie w sądzie było ważne? Dajmy na to, że w sądzie zeznali zgodnie z prawdą i osądzono winowajców, skazano na śmierć.

      Dobrze by się stało czy niedobrze?

      Czy nie widzisz, że nawet twoja koncepcja interpretacji nauki jezusa “nie sądżcie” godzi w Torę?

      Piszesz o kontekście, to rozważ prostą sprawę. Zobacz na Mat 5:17 – z którego wynika, że wszystkie przepisy zakonu nadal obowiązują.
      Tymczasem jezus zaprzecza sam sobie, gdy mówi o tym, że nie wolno się rozwodzić.

      To jest tylko przykład na to, jak okrutną manipulacją jest kazanie na górze. Tak właśnie wygląda chrześcijański matrix. Aby z niego wyjść, trzeba się poduczyć Tory i proroków oraz porównać to z “NT”.

      Umiesz wytłumaczyć tę sprzeczność korzystając z metody, którą sam uznałeś za właściwą, czyli z badania kontekstu? Dlaczego jezus sam sobie zaprzecza w kazaniu na górze? Z kogo chce zrobić idiotów? Z nas.

      Tomku nie wiem czy wiesz, ale w Torze Bóg nam zabronił słuchać jakiegokolwiek proroka, który kasuje Torę.

      Sugeruję, abyś doczytał do końca serię tych artykułów, a poszerzysz swoją wiedzę.
      Wiedza zmienia nam punkt wiedzenia. Problem ludzi jest taki, że nie chcą mieć wiedzy, wystarcza im wiara nie poparta wiedzą.

      Like

      Reply
      1. Tomasz

        Tak myślałem, że napiszesz o nie sądzeniu. Powtórze jeszcze raz na przykładzie. Gdybym był złodziejem podatkowym i przyszedłby brat który mówi, ”kradniesz”, a wiedziałbym że robi dokładnie to samo (mówie tylko o tym samym grzechu) to bym go wyśmiał.
        Karą za cudzołóstwo jest śmierć, jeśli jednak świadek donosiciel sam żyje w takim związku, to powinien najpierw sam siebie ukamienować ;). Więc nie godzi to w Torę, bo Tora osądziłaby najpierw kabla, a wtedy z sądzenia sprawiedliwego robi się wykręt i głowa w dół. (swoją drogą w historii kobiety przyłapanej nacudzołóstwie to kolejne jakieś wyjaśnienie dlaczego faryzeusze się zwinęli, bo sami mogli cudzołożyć (oczami)? + brak faceta).

        Podałem Jana 7 gdzie sam Mesjasz mówi o sądzeniu, sam osądzał faryzeuszy i a nawet we fragm z Kazania na Górze też mówi o sądzeniu Mat. 7, 5.

        Co do religiantów pozorantów.
        Zakrawa to na ironię, ale takich kabli hipokrytów jest masa, innych by ukamienowali, a jak ich ktoś nakryje to pod stół (troche zmieniona wersja historii Dawida i jego słów w których sam siebie skazał na śmierć, gdy przyszedł prorok Natan).
        Czy ktoś złamał Torę, bo nie ukamienował bezwzględnie Dawida? czy Bóg ma upodobanie w śmieci bezbożnego?, czy żeby się raczej nawrócił?

        Co do rozwodu, Bóg w Torze podaje przyczynę jeśli znajdziesz u niej coś np. zboczonego, a NT nie zabrania rozwodu, mamy z wyjątkiem wszeteczeństwa co jest szerszym zjawiskiem skoro wg NT samo pożądliwe spojrzenie na kobiete jest cudzołóstwem. (Ciekawe czym kierował się Salomon, pewnie miłością?). Sam zresztą zastanawiam się nad faktem gdzie Bóg mówi aby Izraelici brali tylko dziewice a Ozeaszowi daje nierządnice… hmmmm

        Trochę z innej myślowej beczki:
        Aktualnie Święto Nowiu, gdzie w pięcioksięgu jest mowa o ofiarach na nów, nie znalazłem innych rzeczy. W Amosie jest o tym, że czekali na koniec nowiu, aby mogli handlować. Bóg potępił takie zachowanie. Pokazało to też, że jednak ten nów był wolny od handlu i inna sprawa, chodźby to, że w Liście Pawła Kolosan jest wymienony nów.
        Nie znalazłem w Prawie, ”a to jest nów który macie przestrzegać, powstrzymując się od pracy…”
        Co mnie boli, bo posiłkuję się Amosem. A więc czy przestrzeganie nowiu powstrzymując się od pracy jest nakazem Tory? A gdzie to napisane? No nie w pięciooksięgu a w Amosie i tu ludzie mają wymówkę na olewanie takich ważnych kwestii.

        Like

        Reply
        1. Tomasz

          Mam nadzieję, że nie zrobi się za duży bajzel, napisze trochę.
          Przykład w jaki sposób interpretować przykazania:
          Ubraniania z mieszanych tkanin wełny i lnu. Bóg kazał kapłanom ubierać się korzystając własnie z tego połączenia.
          Swego czasu błędnym tłumaczeniem tego przykazania było naukowe podejście o elektryzowaniu się tych przędzy…,a bo to zimne z ciepłym… jednak ubiór kapłanów był taki, więc Bóg nie wystawiałby na niebezpieczeństwo Lewiego i prawdopodobnie oznacza to, by lud nie nosił ubrań przypominających stroje kapłanów. Bo jaki inny logiczny wniosek byłby z tego, że ”Bóg zakazuje czegoś, co sam narzuca?”
          Nauka daje czasami odpowiedź. Tora mówi nie jedz zwierząt nieczystych, a nauka mówi jak bardzo są nieczyste :).

          Udowodniłem ci na podst. kilku fragm gdzie Jezus mówi o sądzeniu. Mówi też o zatrzymywaniu, nieodpuszczaniu grzechów, a w Apokalipsie jest o Świętych wracających z wielkiego ucisku, którzy domagają się pomsty (w ich ustach nie znaleziono fałszu)

          Co do reszty art o Jezusie, którego porównuje się do Horusa to doskonały i łatwy sposób do wybicia na bezdroża. Mitów i wersji mitów jest wiele, często sprzecznych z sobą. Zmieniały się one w zależności od tego kto sobie coś zmyślił. Na podst. dzisiejszejszych inf, których nazywa się wiedzą. Często jest to wiedza bezużyteczna i dajemy się często diabłu wciągać w taką wiedzę, która jak historia i pojęcia słownikowe zmienia się w zależności od tego co kto chce przepchnąć. Mógłbym powołać się na Ew Barnaby gdzie Jezus gani Piotra, że nazywa go Bogiem, zapowiada przyjście proroka oraz, że naprawdę ukrzyżowano Judasza jako dowód na to, że Islam jest tą jedyną prawdą. Na siłe przepychanie się na podst. wiedzy z wikipedii jest błazenadą. Tak robią dzieci które przeczytają coś w gazecie i powielają to. Internetowi poszukiwacze są tego typu przykładem ludzi, którzy mają dostęp do tych prawdziwych info, nie myśląc już kto i w jakim celu to pisze. Gdzieś ktoś napisał, że obrzezanie jest kopią Egipskich religii (Kronosa) jako dowód na to, że Biblia jest zbiorem różnych mitów w których są też historie o potopie i wiele innych.
          Czy taki tok rozumowania jest w jakimś sensie logiczny? Jest pozornie, bo równie dobrze można powiedzieć o tym, że to skradziona historia biblijna i podobnie mnogość wersji Horusa (i innych) dopasowanego na siłe do Jezusa. Jak to film zeitgeist świetnie pokazał… istnieje też wiele problemów z datowaniem to już inna bajka. (Historie piszą zwycięzcy). To nawet na historii uczą o korzystaniu z kilku źródeł ;). Jakby internet wyłączyli to jakby stracili Boże błogosławieństwo 😉 Agentura nie śpi i szykuje coś w lukach pozornie mocnego.

          Like

          Reply
          1. Brain Breaker Post author

            “Przykład w jaki sposób interpretować przykazania:
            Ubraniania z mieszanych tkanin wełny i lnu. Bóg kazał kapłanom ubierać się korzystając własnie z tego połączenia.”
            A gdzie to jest ? Z tego co ja wiem, to oni mieli się ubierać w len.

            Nie wolno ubierać się w szatę zrobioną z dwóch rodzajów nici. Nie wiem o co ci chodzi.

            Co mi udowodniłeś? Ja tego tak nie widzę jakobyś mi coś udowodnił.
            Masz odwagę, że czytasz moje teksty wierząc w jezusa. Z tego co widzę, to orientujesz się także trochę w Torze.

            “Co do reszty art o Jezusie, którego porównuje się do Horusa to doskonały i łatwy sposób do wybicia na bezdroża. Mitów i wersji mitów jest wiele, często sprzecznych z sobą.”

            Wiesz dlaczego tych wersji jest wiele? Bo każda jedna kultura bazowała na prastarym kulcie płodności, ale dodawała do niego coś od siebie. Dla diabła to nieważne, bo to i tak ten sam kult płodności… Dyjabeł lubi różnorodność, nie ma nic przeciwko.
            Badanie zbieżności kultu jezusa z kultem Baala (czyli kultem płodności) to drugi etap poznania. Pierwszy polega na uświadomieniu sobie, że chrześcijańskie interpretacje proroctw, które podobno wypełniły się w osobie “jezusa” zostały zbudowane na kupie gnoju – czyli mówiąc krótko: zmanipulowane. Część 17 jest taka trudna do zrozumienia? A to tylko przykład, można je mnożyć. Komuś zależało, aby przeforsować kult jezusa. Jest to pewien aksjomat, z którym się na moim blogu nie dyskutuje, bo można to stwierdzić na podstawie samej Biblii. Nie trzeba czytać żadnych innych źródeł. Potrzeba jedynie trochę odwagi i samodzielnego myślenia wolnego od babilońskich naleciałości.
            Natomiast co do drugiego etapu poznania, a więc badania innych źródeł, to nie możesz mi zarzucić, że się zawęziłem. Skorzystałem z całego wachlarza dostępnych źródeł. Więc jest to chybiony argument.
            Błazenadą jest przepychanie wiedzy z wiki, jeśli jest to jedyne źródło na podstawie którego się formułuje tezę.
            Widzisz, potęga kontroli umysłów polega na tym, że ludzie mają dziś wszystko na talerzu – jak się okazuje – nawet w wiki, ale i tak wolą oglądać taniec z gwiazdami i wierzyć w jezusa.
            W części 33 pokazałem do jakiego stopnia sięga owa kontrola… Krk pokazuje nam jezusa jako słońce, ale dla ludzi nie ma to żadnego znaczenia. To jest ta sama zasada. Oni tak bardzo kontrolują nasze umysły, że mogą nam pokazywać prawdę, a my i tak nie zobaczymy tego, co oni nam pokazują.
            Wielkim szokiem dla chrześcijaństwa będzie moment, kiedy krk poda ową prawdę w taki sposób, aby już nikt nie miał wątpliwości i każdy zobaczy, że to oni sfałszowali NT. Oczywiście nie będzie to podane jako fałszerstwo, ale posłużą się tym, aby oszukać ludzi w konkretnym celu: wykorzystają tę prawdę aby zniszczyć wiarę ludzi i przyjęcie upadłych aniołów jako naszych stworzycieli. Inaczej: w którymś momencie krk zdejmie z umysłów ludzi tę “kurtynę”, ale przygotuje im w zamian za to od wieków preparowane kłamstwo. Osoby nie zorientowane w temacie mogą nie wiedzieć co dokładnie mam na myśli.
            Akurat co do obrzezania, to głupi dyjabeł dał nam błazna pawła, który w bardzo nieudolny sposób owe obrzezanie atakował. Dla mnie wniosek jest oczywisty: obrzezanie jest tym, czego Bóg chce od ludzi. Inaczej szatan by tego tak zaciekle nie atakował. A Egipcjanie i wiele sąsiednich ludów praktykowało ten obyczaj, ale nie jako znak przystąpienia do przymierza (rzecz jasna). Nie wiem w jakim celu. Może kiedyś się dowiem. Bóg o tym informuje przez Jeremiasza.

            Like

            Reply
            1. Szymon Pułkownik

              Myślę, że sąsiednie ludy obrzezywały się, bo szatan tradycyjnie pragnął uczynić z siebie Boga przez stałe naśladowanie Stwórcy. Po drugie mogło chodzić o zdrowie, czyli higienę. Nie widzę innych przesłanek.

              Like

              Reply
        2. Brain Breaker Post author

          Aby postawić kogoś przed sądem potrzeba co najmniej 2 świadków. Jeśli jeden z nich jest potajemnym cudzołożnikiem i pozostali nie wiedzą o tym, to jak on sam ma siebie ukamienować? W Torze nie ma takiego przepisu, aby osoba która jest świadkiem musiała być bez grzechu (jeśli się mylę, to poproszę werset). Napisałeś:

          “Karą za cudzołóstwo jest śmierć, jeśli jednak świadek donosiciel sam żyje w takim związku, to powinien najpierw sam siebie ukamienować ;).”

          A więc daj na to werset, a może się czegoś od ciebie nauczę.

          Czytałeś?
          https://theredbrainbreakerkstian.wordpress.com/2014/09/06/co-szatan-zrobil-z-biblia-cz-10-pawlowa-basn-o-jezusie-i-cudzoloznicy-w-ewangelii-jana/

          Co do rozwodu, to słowa jezusa są zmianą Tory. Znalezienie w kobiecie czegoś odrażającego to lekko coś innego niż wszeteczeństwo nie sądzisz? Czyżby Tora była niedoskonała? To jest niedorzeczne.
          Inne pytanie. Wiesz, że Tora pozwala mieć więcej niż 1 żonę. Powiedz mi w takim razie. Facet ma żonę i patrzy pożądliwie na inną kobietę – dziewicę. Według Jezusa – cudzołoży. 🙂 Mówi się, że ani jeden przepis Tory nie przeminie według Mat 5:17… 🙂 Jeśli tak, to znaczy, że Jezus nie mógł zabronić posiadania więcej niż jedną żonę.
          Złóż teraz to do kupy. Można mieć 2 żony, ale jak masz już jedną, to nie możesz patrzyć pożądliwie na drugą kobietę (nawet dziewicę), bo cudzołożysz 🙂
          W takim razie w jaki sposób można pojąć drugą kobietę za żonę? Trzeba by na nią zarzucić worek, aby nie daj Boże nie spojrzeć na nią pożądliwie przed ślubem. Wtedy według jezusa wszystko będzie ok.
          Ile razy popełniłem cudzołóstwo po moim ślubie… Wystarczy, że oceniłem atrakcyjność seksualną kobiety, która mnie minęła na ulicy…
          Bóg stworzył mężczyzn w ten sposób, że nie są w stanie uniknąć tego rodzaju sytuacji.
          Kto zatem będzie zbawiony? Wiem… Pedały… Oni nie patrzą pożądliwie na kobiety!
          Absurd na absurdzie, ale nie ważne, ważne, że na podstawie bardzo sprytnie sformułowanego kazania na górze, wszyscy kochają jezusa nie wiedząc, że przy tym plują Bogu w twarz.

          Co do Dawida, to jego sytuacja zdaje się być nadzwyczajna, a co do Salomona, to w pewnym momencie ten człowiek się zgubił i poszedł za Baalami.

          Co do Nowiu, to tylko w Amosie jest wzmianka o tym, że nie można handlować i również jest to dla mnie dziwne, bo w Torze tego nie ma. A co do ofiar jakie składało się w Nów, to polecam wygooglować.

          Like

          Reply
    2. Szymon Pułkownik

      Siódma część Jana jest bardzo ciekawa, bo na przykład zaczyna się:

      “A potem chodził Jezus po Galilei; nie chciał bowiem iść do Judei, bo Żydzi zamierzali go zabić.”

      ach ci Żydzi, Żydzi, Żydzi, … , o których głosi się, że “są tak głupi, bo nie poznali i zabili Mesjasza!”

      potem Jezus miał mówić:

      “Czy to nie Mojżesz dał wam zakon? A nikt z was nie wypełnia zakonu. Dlaczego chcecie mnie zabić?”

      Oczywiście chrześcijanie powiedzą, że Jezus zniósł Zakon. Pytam się kiedy miałby to uczynić?
      na krzyżu?
      Jak zmartwychwstał?
      “Pięćdziesiątnica”?

      Like

      Reply

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s