Dlaczego planety nie migoczą, a gwiazdy tak? + BONUS: toruńskie planetarium

Gdyby ktoś nie wiedział to oficjalna nałóka daje takie wyjaśnienie:

http://encyklopedia.pwn.pl/materialy-dodatkowe/haslo/Dlaczego-gwiazdy-migocza-a-planety-nie;498986.html

Co za miodzio błazenady… 🙂 Ale ja w to kiedyś wierzyłem…

Wiecie co mi to przypomina? To jest pisane tak jak katechizm kościoła katolickiego – chodzi o to aby nikt tego nie rozumiał, ale nie zadawał pytań, bo mamy się bać ujawniać swoją niewiedzę… To jest takie zastraszanie: idź oglądać seriale zamiast myśleć, bo i tak nic nie wiesz i się nie dowiesz!

W takim razie jaka jest prawda?

Planety nie migoczą, bo istnieją naprawdę ponad linią Karmana – są malutkie, ale SĄ! Przez to, że one istnieją, to ich światło ma inne własności – tak możemy się domyślać.

Gwiazdy migoczą, bo ich nie ma, a to co widzimy to projekcja, której ekran znajduje się prawdopodobnie na linii Karmana 100 km ponad naszymi głowami. Ot cały sekret! Jakie to proste prawda? A jakie logiczne… Natomiast jeśli oglądamy światło gwiazd, to oglądamy “ciągły film” i nie znamy zasad jakie kryją się za funkcjonowaniem projektora…

😀


BONUS: Toruńskie planetarium

Muszę się z wami podzielić tym przemyśleniem, które chodzi mi po głowie już od dawna. Od dziecka interesowałem się astronomią i lubiłem chodzić do planetarium. Jako mały chłopiec wychodziłem z tych seansów jak “na haju” – byłem podekscytowany na maksa! Sama myśl o tym ogromnym, tajemniczym, niezbadanym wszechświecie tak poruszała moją wyobraźnię, że kiedy dane mi było to zobaczyć w planetarium z bliska, to wciskało mnie w fotel…

Kiedy dorastałem, to seanse dla dzieci już mnie nie bawiły i oczekiwałem czegoś na moim poziomie intelektualnym… Ale ku mojemu zdziwieniu, było tych seansów coraz mniej. Bo repertuar planetarium coraz bardziej ewoluował w kierunku edukowania dzieci. Owszem do Torunia przyjeżdża mnóstwo wycieczek, ale to nie jest główny powód… Wydawać by się mogło, że chodzi o pieniądze… Nic bardziej błędnego… Chodzi o co innego… CHODZI O PRANIE MÓZGU DZIECIOM! Jak za młodu dziecko dostanie “szczepionkę” z tego kretyńskiego diabelskiego ogromnego wszechświata, to potem to jest już prawie nie do ruszenia jak dorośnie. I o to w tym wszystkim chodzi. W ostatnich 10 latach planetarium zainwestowało nawet w dodatkową salę interaktywną dla dzieci. Jak spojrzymy na rozkład seansów ciągu dnia czy tygodnia, to zdecydowana większość jest adresowana do dzieci. A do tego nieustannie robią z Kopernika wielkiego odkrywcę, podczas gdy wiemy już, że był zwykłym satanistą.

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego jego teorii nikt nie rozumie? 😀 Odpowiedź jest oczywista! Bo to stek bzdur!

Wracamy do repertuaru planetarium…Kiedy spojrzymy na tematykę seansów i ich adresatów, to widać, że dla dorosłych od ładnych już kilku – kilkunastu (!) lat puszczają prawie ciągle te same seanse… 😀 Czyli nie dbają o pranie mózgów dorosłych, bo oni mają już mózgi wyprane w przedszkolach, potem w planetariach, w szkołach, uniwersytetach i w telewizyjnych wiadomościach (za plecami Durczoka widać zakrzywiony horyzont 😀 ) ! Po co marnować czas i pieniądze na pieczenie drugi raz tego samego kotleta, skoro on jest już upieczony?! Dranie!

Skundleni jezuici nieopodal na toruńskiej starówce mają swoją świątynię diabła i kto wie – może to oni trzęsą tym cyrkiem…? Całkiem prawdopodobne…

Kiedyś poszedłem na seans o sondzie Cassini która miała spuścić próbnik na Tytana – księżyc Saturna… (Wybaczcie, że piszę te imiona demonów, ale jakoś muszę to napisać aby każdy wiedział o co chodzi). Byłem już nastolatkiem i spodziewałem się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy po tym seansie… Była to misja, którą zapowiadano długi czas i sam czekałem na jej wyniki…

Na marginesie wtrącę, aby nikt nie miał wątpliwości:

Oczywiście wiadomo, że to fikcja i nic takiego nie miało miejsca w rzeczywistości, a NASA to wszystko zmyśla, bo to sataniści. (muszę to napisać, bo mogą to czytać osoby początkujące w temacie)

Jedyne co zapamiętałem po tym seansie to poczucie zażenowania, że tak naprawdę nie dowiedziałem się niczego nowego i nic wartościowego. Oczekiwałem, że zobaczę powierzchnię Tytana, jakieś zdjęcia super rozdzielczości, dowiem się czegoś rewolucyjnego itd. Tymczasem okazało się to jedną wielką lipą. Takie uczucie mi towarzyszyło kiedy wychodziłem z tego planetarium po tym seansie. Teraz po latach jak sobie to przypomniałem, to aż się we mnie gotuje…

Na szczęście dziś już wiem po co to wszystko jest – dzięki Bogu rozumiem to, że byłem bezczelnie oszukiwany przez tych jezuickich drani, którzy bezczelnie żerowali na mojej dziecięcej naiwności i ciekawości świata…

I moje dzieci nie dostaną już tego prania mózgu. Kiedyś pójdę do nich i im to wygarnę, albo zrobię coś głupiego jak mnie nerwy poniosą…

A może wyślę im po prostu link do tego artykułu… Chociaż tym biednym ogłupionym astronomom… Biernym popularyzatorom diabelskiego kultu solarnego… Ale trzeba rozróżnić między tymi, którzy robią to i w to wierzą, a tymi, którzy dyrygują tym na górze i doskonale wiedzą jaka jest prawda.

Brain Breaker

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s